play lista

sobota, 30 lipca 2016

Rozdział 39

LEO
Zaprowadziłem Cleo do mojego pokoju i zamknąłem drzwi na klucz.
- co się dzieje - spytałem i spojrzałem na dziewczyne siedzącą na moim łóżku.
- wszyscy mnie okłamują Leo - zdziwiony uniosłem jedną brew do góry a ona lekko westchnęła i położyła sie na moim łóżku.
- właśnie sie dowiedziałam, że kobieta, którą przez całe życie uważałam za matke nie jest nią a moja biologiczna matka mieszka tutaj i na dodatek jest moim wychowawcą fajnie nie - powiedziała z kpiną w głosie a ja stanąłem jak wryty.
- czekaj to znaczy, że twoja mama żyje - spytałem z lekka zdezorientowany
- tak znaczy nie Klara czyli kobieta, którą uważałam za matke, była żona mojego ojca nie żyje ale ona nie była moją matką, przez 16 lat mnie okłamywali - krzyknęła a z jej pięknych oczu znów leciały słone krople
- spokojnie - usiadłem koło niej i mocno ją przytuliłem
- ja nie daje rady, czemu jak coś jest przez chwile dobrze to zaraz musi sie cos spieprzyć - warkneła i spojrzała na mnie a mi się łamało serce z każdą jej łzą
- chcesz poznać wogóle tą kobiete - spytałem i na chwile od niej odszedłem, włączyłem wieże i oparłem się o biurko
- nie wiem sama, to mnie przerasta a co jak jej też sie cos stanie nie przeżyje śmierci mamy drugi raz - powiedziała a ja zrozumiałem ze ona sie boi, po raz kolejny stracić tak bliską osobę.
- jak chcesz to mogę pójść z tobą - oznajmiłem a ona sie lekko uśmiechneła
- dzięki, że jesteś, że mogłam tu przyjść i ponarzekać mimo ze jest już tak późno i  pewnie ja jestem ostatnią osobą, którą chciałbyś dziś oglądać - zaśmiała sie a ja na nią spojrzałem zdziwiony
- czemu twierdzisz, że nie chce cię widzieć - podszedłem do niej i spojrzałem jej głęboko w oczy
- bo sie rozstaliśmy i
- i co  tego - przerwałem jej i się głośno zaśmiałem
- myślałąm że ci nie zależy i masz mnie w dupie - oznajmiła a ja nie mogłem w to uwierzyć
- gdyby mi nie zależało nie przyjechałbym po ciebie to tego klubu - powiedziałem spokojnie
- a jeżeli chodzi o twoją mame, nie złość sie na ojca on chciał cie chronić - uśmiechnałem sie ale widziałe, że jest jej ciężko
- chyba czegoś nie rozumiesz on mnie okłamał - powiedziała a ja wiedziałem że choć mnie to zaboli bardziej niż ją musze to powiedzieć
- cleo ja też, ja też cię okłamałem a mimo to siedzisz tu ze mną - prez chwile panowała cisza
- powiesz cos - spytałem a ona wstała i chciała wyjść z pokoju.
- Cleo nie uciekaj - warknałem i przygwoździłem ją swoim ciałem do drzwi
- puść to boli - szepnęła a ja natychmiast poluźniłem uścisk na jej nadgarstkach
- nie uciekaj od tej rozmowy - poprosiłem a ona kiwnęła głową więc ją puściłem
- moge prosić coś o picia - spytała i spojrzała na ziemie
- poszukamy czegoś - zaśmiałem sie i pociagnałem ją za ręke na dół
Dziewczyna usiadła przy stole w kuchni gdzie urzędowała mama.
- to ide szukać a ty nie uciekaj - powiedziałem i pogroziłem jej palcem na co ona wpadła w śmiech.
CLEO
- wybacz że pytam ale moge wiedzieć co sie stało - spytała mama mojego chłopaka  przyjaciela.
- skąd pani zna mojego tate i jak długo - zobaczyłam, że kobieta utkwiła we mnie pytające spojrzenie
- nie znam kochanie twojego ojca, ale znam twoją mame jestem jej koleżanką - powiedziała z uśmiechem
- Klara nie żyje - odparłam a ona wyglądała jakby sobie o czymś przypomniała
- przepraszam cie - usłyszałam z ust pani Victorii a potem poczułam jak mnie przytula
- coś mnie ominęło - spytał leo i postawił przede mna szklane soku.
- takie babskie sprawy - odpowiedziała za mnie kobieta
- mamo czemu płaczesz - zdziwiona szybko spojrzałam na kobiete i faktycznie po jej oczach spływały łzy
- jestem złą matką, byłes gnębiony w szkole a ja zamiast cie wspierać żarłam sie z twoim ojcem potem ten rozwód i cały syf, w którym uczestniczyłeś, przepraszam cię za to synku. A teraz jeszcze zapomniałam ze moja dawna najlepsza przyjaciółka nie zyje wybaczcie mi - powiedziała kobieta i wbiegła po schodach a potem było słychać trzaskanie drzwi.
- czy cos jej sie stało - spytałam a chłopak pokiwał głową
- uznajmy, że moja mama stara się być silna przy Mati ale wieczorem i w nocy płacze przez mojego ojca- skończył i sie na mnie popatrzył
- czy to znaczy że ona dalej go kocha - spojrzałam na niego a on sie zaśmiał
- podobno kobiety jak sie zakochują to juz na zawsze - mrugną do mnie a ja przewróciłam oczami
- ale ty jesteś debilem Devries - zaśmiałam sie a on razem ze mną
- Cleo nie umiem na to odpowiedzieć, napewno nie jest jej obojętny tak jak wszystkim wmawia ale miłością bym tego nie nazwał - powiedział i ukrył twarz w dłoniach
- a ty kochasz ojca - spytałam i złapałam go za dłoń
- nie cleo, ja nie nawidze swojego ojca - warkną i wstał a potem podszedł do okna
- hej damy rade - zaśmiałm sie a on na mnie spojrzal i mocno mnie przytulił
- dziękuje ze jesteś - usłyszałam przy uchu i się uśmiechnełam
- to ja ci dziękuje - spojrzałam na niego i pocałowałam go w policzek
CHARLIE
Przez całą noc myślałem o Bri i dlatego rano byłem strasznie nie wyspany. Ale za to jaki szczęśliwy.
Co jest w tej dziewczynie. Zszedłem na dół a w kuchni czekała na mnie moja mama.
- o jesteś w domu wow to chyba musze gdzieś zapisać - warknałem i otworzyłem lodówke
- synku wiem że często mnie nie ma ale nie traktuj mnie tak, a po drugie Jessica dzwoniła martwi sie o ciebie- spojrzałem na nią i widziałem że jest zdenerwowana
- nie potrzebnie się o mnie martwi jestem już dużym chłopcem - powiedziałem przez zaciśnięte zęby
- pokłóciliście sie - spytała i położyła ręke na moim ramieniu ale ją strąciłem
- no to już na pewno nie jest twój interes - spojrzałem na nią i zobaczyłem coś dziwnego w jej oczach
- synku co sie dzieje - o taaa bo uwierze że sie martwi
- obchodzi cie to - zpytałem z dziwnym uśmiechem
- jesteś moim dzieckiem oczywiście że mnie obchodzi - powiedziała  a ja wybuchnąłem śmiechem
- jak Jess zadzwoni to powiedz że żyje i mam się dobrze a teraz wychodze - powiedziałem i odwróciłęm sie żeby pójsć na góre.
- Charlie do cholery stój - krzykneła moja matka wiec się odwróciłem
- co - spytałem ale ona milczała wiec poszedłem na góre. Błyskawicznie sie ubrałem i chwytając telefon zbiegłem na dół.
- gdzie idziesz - zpytała sie mnie Karen
- jak najdalej z tąd - krzyknałęm i wyszedłem na spotkanie z Bri.
~JESSICA~
Była godzina 1.30 po południu i bardzo się zdziwiłam kiedy napisała do mnie Karen.
- witaj Jess - usłyszałam głos mamy mojeg chłopaka
- dzień dobry pani karen - odpowiedziałam i usiadłyśmy
- powiedz mi pokłóćiłąś sie z Charliem - zpytała a ja sie zaśmiałam
- chyba bym nawet nie miała kiedy ostatni raz widziałam go wczoraj z samego rana - stwierdziłam smutna a kobieta otworzyła szerzej oczy
- czyli nie z tobą sie dzis widział - spytała zdziwiona
- no niestety nie, nie odbiera ode mnie telefonów i nie odpisuje na sms-y ja naprawdę nie mam pojęcia co jest grane - spojrzałam jej w oczy a ona chwyciła moją dłoń i sie uśmiechneła a że miała bardzo piękny uśmiech ja też sie wyszczerzyłam, nagle usłyszeliśmy głośne śmiechy wiec spojrzałam w tamtą strone, zobaczyłam charliego i jakąś blondynke. Widziałam że mama chłopaka jest tak samo w szoku jak ja.
- to jakaś jego kuzynka - zpytałam choć znałam odpowiedź na to pytanie
- przykro mi kochanie ale nie, nie jest jego rodzina nie znam tej dziewczyny - usłyszałam smutny głos kobiety a z moich oczu poleciały łzy. On kłamał, cholera głupie serce czemu ja mu zaufałam. Szybko wstałam z krzesła i nie żegnając kobiety wybiegłam z kawiarni. Oby Cleo była w domu. Biegłam i płakałam ale potem zrozumiałam ze on za mną nie pobiegnie wiec zwolniłam i jeszcze bardziej zaczęłam ryczeć.
Wpadłam do domu Cleo i mocno zapukałam w drzwi, waliłam w te drzwi tak mocno że w pewnym momencie wychylił sie sąsiad
- Jess nikogo nie ma, pojechali na badania przestań sie tak tłuc - powiedział i znikną za swoimi drzwiami.
Zjechałam po drzwiach i płakałam na wycieraczce.
- skarbie to ty - usłyszałam głos mamy wiec podniosłam wzrok. Wstałam i na chwiejnych nogach do niej podeszłam a ona mnie objęła
- karen do mnie dzwoniła, nie martw się słonko bedzie dobrze- powiedziała i mnie przytuliła.
- mamo dobrze wiesz że nic nie bedzie dobrze, ale może to znak ze chłopaki narazie powinni zajac sie kimś innym - powiedziałam przez łzy a moja mama sie zaśmiała i weszłyśmy do domu i korzystając z okazji od razu pognałam na górę.



Witajcie !
dobra to na górze no musiałam wybaczcie, w następnym rozdziale juz bedzie wyjazd chłopaków oj bedzie śmiesznie. Za wszystkie błędy przepraszam ;* 
DO NEXTA !!!!!!!!!! :*









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz