play lista

sobota, 10 grudnia 2016

Epilog

Od tamtych wydarzeń minęło dokładnie pół roku. 
Można było by rzec, że wszytsko wróciło do normy ale nie jest to prawda. 
Wysoki brunet po stracie ukochanej nie był w stanie się podnieść. Chodził na terapie i nie był sam wszyscy go wspierali jak tylko mogli ale on nie dopuszczał do siebie  tych ludzi. Przez jego stan psychiczny została zawieszona działalność chłopaków. To co dawało mu radość odeszło wraz ze śmiercią jego największej miłości. Przyjaciele go nie poznawali zmienił sie i to nie do poznania. Większosć dnia przesiadywał na cmentarzu wypłakując oczy a potem wracał do domu i zamykał sie w pokoju. To była jego rutyna. 
Było tak przez blisko 3 miesiące aż pewnegoo dnia nie wytrzymał. 
Tak jak codzień przywitał sie z mamą i siostrą po czym poszedł na cmentarz. Siedział tam chwile myśląc nad tym jak miłośc go zmieniła. 
- kochanie tak bardzo mi ciebie brakuje- szepnął pochylając sie nad nagrobkiem a po jego policzkach spłynęła łza, która lśniła w świetle słońca jak prawdziwy kryształ 
Wiatr zmierzwił włosy chłopaka, które i tak były w nieładzie 
- chce cię ujrzeć po raz ostatni, przytulic, pocałować, szepnąć że wszystko będzie dobrze ale wiem że to nie możliwe bo ty odeszłaś, niszcząc mój świat jak domek  kart
Osoby przechodzące przez cmentarz patrzyły na bruneta jak na wariata, siedzi przy grobie i gada do siebie. 
Nie zdawały sobie sprawy, że przez to gadanie do siebie chłopak jescze żyje. 
Po chwili zerwał sie na równe nogi i pobiegł do domu. 
Miał dosyć życia i chciał ja zobaczyć. W końcu sie na to zdecydował. 
Wysypał na swoją dłoń parenaście malutkich białych tabletek po czym popił je alkocholem. 
Po chwili upadł i zaczał płakać z bezilności a może z bólu ciężko stwierdzić. 
Nagle zobaczył strasznie jasne światło i zobaczył JĄ. Podbiegł do niej i przytulił z całych sił. 
Płakał ona również ale ich łzy rózniły sie od siebie on płakał bo w końcu był z nią a ona ponieważ wiedziała, że nie moze pozwolić mu tu zostać. 
- kochanie tyle czekałem aby znów cię ujrzeć- szepnął i ucałował jej nieskazitelnie biały policzek 
- skarbie kocham cie ale ty nie możesz tu zostać, ty musisz życ- powiedziała na co on aż zesztywniał. 
Nie rozumiał jej w końcu byli razem, nic już nie było by w stanie ich rozdzielić i on nie pozwoli, zeby to sie zmieniło. 
- ale skoro tu jestem widze cię, rozmawiam z tobą to znaczy, ze nie żyje umarłem- krzyknął i zamknął ja w swoim niedzwiedzim uścisku 
- musisz wybrać, możesz sie obudzić albo zostać ze mną 
- zostaje- krzyknął przerywając jej 
Młoda brunetka zamkneła oczy a po chwili usiadła pociągajac chłopaka za sobą 
- ty musisz wrócić twoje życie jest tam, Charls , Jess twoja przyszła żona z którą ułożysz sobie szczęśliwe życie Leo kocham cie ale nie moge być egoistką- szepnęła wtulając sie w niego 
- ale to jest moja decyzja zrozum, że ja nie bede szczęśliwy bez ciebie
- nie możesz im tego zrobić oni cie potrzebują bardziej niz ja niż My 
- ale ja ciebie potrzebuje bardziej niż ich-szepnąl - dlatego zostaje z tobą- powiedział i mocno ja pocałował 
Tak bardzo za nią teśknił, że nawet możliwosc powrotu na ziemie i zapewnianie go, że stworzy szczęśliwą rodzine nie były w stanie go przekonać do powrotu. 
Od tamtej pory już zawsze byli razem, nierozłączni, niezłomni, nieśmiertelni 



Jak już pisałam jest to koniec tego opowiadania bardzo chciałąbym was przeprosić, ze tak długo czekaliście ale nie byłam gotowa wstawiać tego epiloga 
Mam nadzieje że to opowiadanie choć troche poprawiało wam humoru 
Kocham was wszystkich i kazdego z osobna. Dziękuje że byliście ze mną w tej niesamowitej przygodzie 
Kocham i pozdrawiam 
Do zobaczenia !!!



poniedziałek, 5 grudnia 2016

kilka słów wyjaśnień

No więc moi drodzy czytelnicy
widzę że mimo że odeszłam już spory kawałek temu dalej tutaj wchodzicie i to czytacie. nawet nie macie pojęcia jak się rozpłakałam kiedy zobaczyłam prawie 2000 wyświetleń dzisiaj rano.
Wiem, że obiecałam wam zmienić epilog ale okazało sie to bardzo złym pomysłem ale już tłumacze.
Ta historia była pisana o tak z nudów na wakacjach ale bardzo sie do niej przywiązałam chciałam ją kontynuować ale kiedy usiadłam dziś żeby coś wam napisać poczułam wewnętrzną blokadę i wtedy zrozumiałam, że ta historia ma taki koniec jaki ma i niestety nie będe go zmieniać jeszcze dziś pojawi sie orginalny choć ciut zmieniony epilog. Przykro mi że was zawiodłam, pokochaliście tą historie tak jak ja i za to wam wszystkim jak i każdemu z osobna pragnę z całego serca powiedzieć dziękuje
Myślałam też o zaczęciu całkowicie nowej historii ale jescze zobacze
Epilog który sie pojawi będzie oficjalnie ostatnim rozdziałem tej histori
ŻEGNAJCIE 

poniedziałek, 12 września 2016

czwartek, 25 sierpnia 2016

Rozdział 56

Ważna notka pod spodem :/

2 lata później

Cleo
Okazało się że dziadkowie mojego chłopaka byli tu przez tydzien. Podczas tego tygodnia wszystko sobie wyjaśniłam z Leo, nawet pare razy był ze mną u Eleny. Poznałam jej faceta i bardzo polubiłam. Teraz byłam szczęśliwa a my byliśmy nie rozłączni. Przez te dwa lata wszystko się zmieniło, miałam siostre mimo że Ela cały czas mówiła że to chłopiec i przez to sie z niej śmiałam, mój tata przeprowadził sie do Londynu wiec rzadko ich widuje ale jestem szczęśliwa.
Wszystko w końcu zaczęło się układać no prawie wszystko, od paru dni źle sie czułam, wymiotowałam i było mi bardzo słabo. Nie wiedziałam co mi jest ale nie podobało mi się to.
- Cleo wszystko oki - spytała Jess a ja pokręciłam głową i pobiegłam do toalety i zwymiotowałam.
- Cleo wybacz że pytam ale czy ty czasami nie jesteś w ciąży- spytała jess a mnie aż zemdliło. Zaczęłam o tym myśleć i doszłam do wniosku że to bardzo prawdopodobne. Zaczęłam płakać a ona mnie przytuliła.
- skoro masz sie dzis spotkać z Eleną to lepiej jej to powiedz, pójdziecie do ginekologa - powiedziała i nagle jak na zawołanie zadzwonił dzwonek
- to chyba ona - zaśmiałam sie gardłowo a blondynka spojrzała na mnie smutna.
Zeszłam na dół i jak gdyby nigdy nic się z nią przytuliłam. Wsiałyśmy do jej samochodu a ja spojrzałam na mój brzuch i ogarnęła mnie panika, ja mam 18 lat ja sama jestem dzieckiem ja nie mogę być matką.
- mamo ja chce ci coś powiedzieć - zaczęłam
- hymmm
- ja chyba jestem w ciąży - szepnęłam a ona na mnie spojrzała a potem na mój brzuch i od razu zmieniła kierunek
- gdzie jedziemy - spytałam przerażona
- do gabinetu Lukasa - powiedziała z zimną krwią
 Zatrzymała pojazd z piskiem opon i wysiadłyśmy z niego. A pare minut później siedziałam na kozetce.
Lukas zatrzymał nagle maszyne w pewnym miejscu i powiedział
- słyszysz tak bije serduszko twojego synka - uśmiechnał się słabo a ja zaczęłam płakać
- bede babcią - zaskamlała elena a ja zaśmiałam sie przez łzy.
Potem dostałam wykład, że mam na siebie uwarzać i tak dalej.
Wychodząc z tamtąd byłam szczęśliwa czego nie mogłam powiedzieć o mamie.
Natychmiast zadzwoniłam do taty, pierwsze był wściekły potem szczęśliwy a na samym końcu powiedział ze mnie kocha
- najtrudniejsze za mną - zaśmiałam sie a Elena zgromiła mnie wzrokiem
- jesteś w ciąży od 5 miesiecy a teraz ci słabo i masz wymioty i sie z tego cieszysz, pamiętaj że musisz powiedzieć o tym jeszcze leo - powiedziała i pojechałyśmy do domu. Przez reszta dnia kobieta nie odzywała się do mnie, spojrzałam na pierścionek i sie uśmiechnęłam jakby to było wczoraj, pomyślałam.
*dzień zaręczyn *
Wiał zimny wiatr a ja mimo to szłam gdzieś z leo. Był wieczór ale nie miałam sie czego bać. 
Usiedliśmy na jednej z ławek a leo był bardzo zdenerwowany 
- kochanie co jest - spytałam zdenerwowana 
- Cleo wyjdź za mnie - szepnął a ja szeroko otworzyłam oczy 
- wiem mało uroczyście ale chciałem to zrobić już od tak dawna. Kocham cię i nie wyobrażam sobie nikogo innego u mojego boku zostań moją żoną - poprosił  i upadł na kolana 
Rozpłakałam się i go pocałowałam i mimo wszystko lepszych oświadczyn nie mogłam sobie wmarzyć 
***
- Leo jestem w ciąży - opowiedziałam a w oczach bruneta pojawiły sie wesołe iskierki
- bede ojcem - spytał szczęśliwy a ja kiwnęłam głową, podbiegł o mnie i mocno przytulił a blondyni tylko się śmiali. 
***
- kochanie uspokój się ja nie jestem chora - warknęłam a leo sie zaśmiał. 
- jesteś moją narzeczoną, matką mojego dziecka i na dodatek mieszkasz ze mną - wyszczerzył sie i cmoknął mój nos. Położyłam się na kanapie i zaczęłam sie zastanawiać jak bezie wyglądać nasze życie za 2 miesiące kiedy będzie już dziecko.  Poszłam do kuchni i nalałam sobie wody do kubka 
Nagle poczułam rwący ból w brzuchy i aż upadłam na ziemie 
- leo - zadarłam sie a on wpadł do kuchni lecz kiedy mnie zobaczył przeraził sie 
Błyskawicznie wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Czułam każdy ból tego dziecka na sobie, byłam wykończona wiedziałam ze jest źle i to nawet bardzo. Poczułam że jestem na noszach a potem ktoś zaczął krzyczeć bierzemy ja na sale. 
- dziecko walcz, masz dziecko, narzeczonego - usłyszałam przy uchu ale byłam za słaba, moje dziecko umierało a ja razem z nim 
- kochm cie leo - szepnęłam a po moim policzku zaczęły spływać łzy.
Leo 
Siedziałem przed tą salą i dojechali do mnie Elena i Lukas, którzy na siłe chcieli się czegoś dowiedzieć 
- Co z Cleo - usłyszałem krzyk zapłakanej blondynki. To było straszne moja księżniczka 
Nagle wyszedł załamany lekarz więc sie zerwałem a on mnie przytulił 
- straciłeś wszystko- szepnął a ja się rozbeczałem i usiadłem pod ścianą. 
- co z nią - spytała brunetka a ja zalewałem sie łzami 
- dziewczyna nie żyje dziecko, również nie - szepnął a po policzku spłynęła mu łza. Poderwałem sie na równe nogi i pobiegłem do jej sali. wyglądała jakby spała z tym ze jej klatka piersiowa sie nie unosiło a jej serce przestało bić, Zaczałem płakać i chwyciłem jej już zimnał dłoń 
- kochanie nie zostawiaj mnie - płakałem jak dziecko 
- tak bardzo mi przykro stary - usłyszałem głos charliego więc sie odwróciłem. Wszyscy płakali i patryli n mnie ze współczuciem 
- co powiedział ci doktor wtedy kiedy cię przytulił - spytał lukas 
- straciłeś wszystko - powtórzyłem jego słowa i przytuliłem sie do jess. 
- ona nie mogła mnie zostawić rozumiecie nie mogła - krzyczałem na cały głos a potem ostatni raz pocałowałem jej usta i siłą wyprowadzili mnie ze szpitala nikt sie nie odzywał. Przegląfałem nasze zdjęcia i zaczałem myśleć o tym jak bardzo zmienie sie dla niej. jak ona mnie zmienił całe moje życie. 
Charlie zatrzymał samochód pod naszym domem ale jak zobacył moją minę pojechał dalej. 
- I jak tam leo wnuczek czy wnusia - spytała moja mama a ja zacząłem płakać 
- mamo Cleo nie, nie nie żyje - szepnąłem a ona sie rozpłakała 
- jak to pzecież było dobrze - załkała 
- a do mnie dalej to nie dociera - zaśmiałem sie smutno a potem zaniosłem sie jeszcze bardziej płaczem 
- przejdziem przez to - powiedziała jess i mnie przytuliła. 
Straciłem wszystko co miałem i wszystko co chciałem mieć. Ponieważ tylko ty byłaś moim marzeniem.
BO RAZEM MOGLIŚMY WIĘCEJ .









Witajcie kochane robaczki moje ;*
jak widzicie jest już to ostatni rozdział pojawi się jeszcze tylko epilog. Ten blog wiele mi dał. Pokochałam moich bohaterów jak i was. Od razu mówię że z rozdziałami było różnie i nie z każdych jestem zadowolona ale końcówka wyszła tak jak miała wyjść ja sie poryczałam.
Nie usunę bloga i moze czasami coś tu wstawię ale nie obiecuje. Mam do was ostatnią prośbę. Każda osoba,, która choć jeden rozdział przeczytała niech skomentuje ten ostatni. 
Chciałabym podziękować każdemu z osobna bo to dzięki wam sie trudziłam i pisałam 
W szczególności chce podziękować tobie gabi, byłaś moją inspiracją i wiem że pokochałas te postacie jeszcze bardziej niż ja, miałaś ostatnio ciężko ale ja jestem i zawsze będe gdy tylko będziesz mnie potrzebować bo razem możemy wiecej. Pytałaś się mnie kiedyś czemu taki tytuł masz odpowiedz ;*
Także ludziska no kocham was i nawet nie macie pojęcia jak ciężko mi żegnać się z wami choć wiadomo gdzie jeszcze można mnie znaleźć. Nawet nie wiecie jak duży przełom w moim życiu zaszedł właśnie przez tego bloga i przez was ;*  










środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział 55

~Leo~
- czemu nic nie mówisz - spytałem brunetki, która leżała wtulona w moją klatkę piersiową
- bo nie mam pojęcia co ci powiedzieć, w końcu jestem szczęśliwa - zaśmiała się i złożyła delikatny pocałunek na moich ustach.
- jesteś piękna - wypaliłem nagle bawiąc się kosmykiem jej włosów a ona się zarumieniła i schowała głowe w zagłębienie mojej szyi.
- twoja nieśmiałość mnie zadziwia skarbie - zaśmiałem się i pocałowałem ją w czubek głowy. Za oknem lał deszcz i było bardzo brzydko i chłodno. Ciężko było mi się przestawić no bo w trasie chodziłem w krótkim rękawku a tu w bluzie było mi zimno.
- leo powiedz mi jak to było z tą sophie - powiedziała i splotła swoją dłoń z moją
- naprawde chcesz tą rozmowe zaczynać - spytałem dla pewności a ona kiwnęła głową
- wiesz że kiedyś z nią byłem bo to ci mówiłam
- to prawda- przerwała mi i usiadła
- nie przerywaj mi - poprosiłem
- nie mam pojęcia od czego zacząć- zaśmiałem się nerwowo
- leo spokojnie przecież cię nie rzucę, chce znać prawdę - złapała mnie za dłoń i się uśmiechnęła
- od kiedy wiedziałeś że jedzie z wami trase - zadała pierwsze pytanie
- mniej więcej 2 tygodnie przed trasą - spojrzałem na nią a ona zrobiła wielkie oczy ale się nie odezwala
- czy często jak mi mówiłeś że nie masz czasu siedziałeś z nią
- przez te 2 tygodnie bez przerwy -  spojrzałem na nią posmutniała a po jej policzku spłynęła łza
- często z nią spałeś - jej głos drżał a ja się czułem jak gnojek
- w jakim sensie - spytałem a ona się rozpłakała
- w każdym do cholery - puściła moją dłoń i objęła rękami kolana
- z tydzień spaliśmy w jednym łóżku ale nic więcej między nami nie zaszło - przytuliłem ją ale ona sie odsunęła
- dlaczego ci nie wierzę - spytała i usiadła pod ścianą
- kochanie, obiecałaś mi cos - jęknąłem i kucnąłem przy niej
- leo staram się naprawdę się staram - załkała
- przyrzekam ci na wszystko ze między mną a sophie nic nie było - dotknąłem jej policzka
- to może powiedz mi jak najdalej doszliście- spojrzała na mnie i wysiliła się na uśmiech i wyszedł z tego całkiem ładny grymas
- cleo nie chce o tym mówić czuje się źle już z tym faktem że tak bardzo cię zraniłem
- okej ostatnie prosze - przerwała mi i spojrzała w moje oczy
- powiedz mi czy ona coś dla ciebie znaczy - jej pytanie mnie bardzo zdziwiło
- nie skarbie nie znaczy dla mnie nic - wyszczerzyła się i mnie pocałowała
- no dobra to teraz moja kolej - powiedziałem i położyłem ją z powrotem na moje łóżko
- zaczynasz ciekawie - uśmiechnęła się lekko i mnie przyciągnęła do siebie i oplotła mnie nogami w pasie
- w sumie to fajnie będzie jak cos mi opowiesz - pocałowałem ją w obojczyk a chwile później ścignąłem jej sweter i podkoszulek
- leo przypominam ci tylko że twoja rodzinka jest  w domu a niecałe 3 minuty temu się kłóciliśmy- zaśmiała sie i wplotła palce w moje włosy
- i co z tego - spytałem i przejechałem głową po całej długości jej klatki piersiowej
Cleo na mnie usiadła i zdjęła moją bluzę, kiedy nagle drzwi do mojego pokoju sie otworzyły i stanęła w nich mama i patrzyła na nas z niedowierzaniem
- mamus co tam chcesz - spytałem szczerząc się
- dzwonili dziadkowie że już są w samolocie i chce żebyś popo po po nich pojechał - powiedziała kiedy odzyskała mowę
- a moge jechać z Cleo - spytałem i spojrzałem na brunetkę, która wtuliła sie we mnie
- oczywiście będzie miło twoim dziadkom ale przebierzcie się w coś ładniejszego- zaśmiała się moja mama i wyszła
- no tak babcia nie dokońca lubi jak dziewczyna nosi spodnie - wytłumaczyłem dziewczynie, która dziwnie na mnie spojrzała. Podeszła do szafy i zaczęła w niej czegoś szukać.
- moge się tu przebrać czy mam iść do łazienki - spytała a ja się zaśmiałem
- jak chcesz kochanie w sumie możesz tu bo chce mi sie siku- powiedziałem i wybiegłem z mojego pokoju.
~Cleo~ 
Błyskawicznie sie ubrałam
- nie bedzię ci zimno - spytał leo wchodząc do pokoju 
- mam nadzieje że w samochodzie nie zamarznę - wyszczerzyłam sie a on tylko cicho się zaśmiał 
~Leo~
- chodźmy już - chwyciłem jej dłoń i otworzyłem jej drzwi samochodu.
Wsiadłem na miejsce kierowcy i odjechałem. W pewnym momencie Cleo złapała moją dłoń i położyła na swoim kolanie a potem mocno ścisnęła, Uśmiechnąłem sie do niej lekko i zatrzymałem sie na światłach.
- skarbie czemu milczysz - zacząłem a ona sie zaśmiała 
- nie chce ci przeszkadzać jak prowadzisz - odpowiedziała cicho 
- skarbie bardziej mi przeszkadza jak milczysz uwierz mi wiesz że  do kierowcy nawet trzeba mówić - oznajmiłem i spojrzałem na nią kątem oka. 
- a o czym mam ci mówić - spytała, a ja na chwilkę puściłem jej ręke i zmieniłem biegi 
- może co tam w szkole albo jak z Eleną - zaproponowałem i znowu położyłem dłoń na kolanie mojej dziewczyny.
- z Eleną jest super i mamy coraz lepszy kontakt a szkoła to jest jakaś tragedia, moja klasa jest świetna ale reszta dziewczyn ze szkoły chce mnie zabić - zaśmiała się nerwowo 
- a to czemu - spytałem ze śmiechem ale cleo zgromiła mnie wzrokiem 
- uznajmy że nie są za szczęśliwe że jestem z tobą -powiedziała i spuściła wzrok 
- słonko nie smuć - powiedziałem i przesunąłem ręke nieco wyżej 
- leo twoje fanki mnie nie ciepią - warknęła i zepchnęła moją dłoń więc położyłem ja na kierownicy 
Jechaliśmy w ciszy a w radiu leciały same smutne piosenki. Nagle zaczął lać deszcz. Zajebiście. Kocham jak pada ale nie jak prowadzę. 
- przepraszam - powiedziała i potarła sobie ramiona. Zimno jej ? Czemu nie mówi. Ustawiłem klimatyzacje na 25 stopni. Nie wiedziałem co jej powiedzieć więc jechałem dalej.
- nie masz za co - zaśmiałem się w końcu a ona odetchnęła z ulgą. 
Na lotnisko jechaliśmy prawie 2 godziny. A z każdą minutą lało coraz bardziej. 
- wychodzimy - powiedziałem i otworzyłem jej drzwi, przeszliśmy chwile a ja czułem że dygocze z zimna.
Nałożyłem jej swoją bluzę i pociągnąłem żeby szła szybciej. Ledwo weszliśmy do środka a napadły mnie moje fanki. 
- leo co tu robicie - spytała jakaś dziewczynka i uśmiechnęła sie do mnie 
- przyjechaliśmy po moich dziadków więc musicie mi wybaczyć - zaśmiałem się zrobiliśmy jedno grupowe zdjęcie i poszedłem dalej. 
- Leoś - usłyszałem krzyk mojej babci i ujrzałem że stoją z bagażami 
- cześć babciu, dziadku - powiedziałem i sie do nich przytuliłem 
- dobry wieczór państwu - szepnęła brunetka a oni na nią spojrzeli 
- poznajcie sie babciu dziadku to cleo moja dziewczyna, skarbie to moi dziadkowie- uśmiechnąłem się a moja babcia mocno przytuliła dziewczyne 
- witaj skarbeczku jak mi miło cie poznać - usłyszałem głos kobiety.
- chodźmy może już do samochodu - zaproponował dziadek a ja tylko kiwnąłem głową i chwyciłem torbę babci. Za to mój dziadek swoją torbę rzucił na moją dziewczynę i poszedł dalej a ona nie spodziewając sie tego upadła.
- w porządku - spytałem pomagając jej wstać 
- tak jest okej ale twój dziadek chyba mnie nie lubi - zaśmiała się cicho i chwyciła jego torbę 
- kochanie oddaj to - poprosiłem i sięgnąłem po walizkę 
- nie ma mowy - zaśmiała się i ruszyliśmy do samochodu 
- no wreszcie myślałem że się tu zestarzeje - warkną moj dziadek i zmierzył Cleo wzrokiem a cały jej dobry humor wyparował, w końcu wsiedliśmy do samochodu.
- jak sie poznaliście - spytała moja babcia a ja wybuchnąłem śmiechem 
- uderzyłem ją furtką - powiedziałem próbując przestać się śmiać 
- leoś leoś - zaśmiała się babci 
- mam nadzieje że mocno - warknął dziadek a babcia zgromiła go wzrokiem 
- może mi pan uwierzyć że prawie zapomniałam jak sie nazywam - zaśmiała sie moja dziewczyna a starszy mężczyzna popatrzył na nią zaskoczony a potem lekko sie uśmiechnął 
- leo jestem dumny w końcu jakaś normalna a nie ,, leoś twój dziadek mnie nie lubi '' - zaskamlał udając Sophie a ja wpadłem w śmiech.
- to znaczy że mnie pan lubi - spytała z uśmiechem i popatrzyła się do tyłu 
- bardzo - zaśmiał się i spojrzał w okno. 
Przez chwile rozmawialiśmy a potem zapadła cisza. spojrzałem do tyłu i zobaczyłem że babcia śpi. 
Więc odruchowo spojrzałem na Cleo, która słodko spała przytulając się do mojej bluzy, którą miała na sobie.
- Znalazłeś sobie bardzo wyjątkową dziewczynę leo mam nadzieje że bedziesz szczęśliwy - powiedział a potem pogłaskał moją babcie po policzku.
- dziadku powiedz mi czy ty i babcia kłóciliście sie kiedyś - spytałem i spojrzałem na niego 
- kłóciliśmy sie ale wiesz jak się kogoś kocha to się mu wybacza i prosi o wybaczenie - oznajmił i się uśmiechnął 
- kocha cię widać to - powiedział dziadek  a ja skupiłem się na drodze





Cześć wrzucam i nie mam pojęcia kiedy pojawi sie następny :/ 
Ale cześć ;*







niedziela, 21 sierpnia 2016

Rozdzial 54

~Leo~
Przez całą noc pisałem piosenkę byłem zmęczony a oczy same mi sie zamykały. Była 6 rano a ja siedziałem w kuchni.
- cześć leo już nie śpisz - spytał blondyn wchodząc do kuchni
- to pytanie powinno być kierowane do ciebie nie do mnie - zaśmiałem sie a on zgromił mnie wzrokiem
-słyszałem że w nocy gadałeś z Cleo stało się coś - spytał zmartwiony i usiadł koło mnie
- nie po prostu się za nią stęskniłem, charlie napisałem piosenke - spojrzałem na reakcje przyjaciela
-super a do jakiej piosen
- nie nie rozumiesz, całą piosenke mam też melodie ale chce wiedzieć co o tym myślisz - powiedziałem i położyłem mu kartke przed nosem. Chwile śledził tekst wzrokiem a potem na mnie spojrzał
- kiedy to napisałeś - spytał zaskoczony ale uśmiechnięty
- dziś w nocy zwrotki bo refren ostatnio sam mi jakoś wpadł do głowy a czemu - spytałem a on się wyszczerzył
- brakuje ci jej - spytał a ja się na niego popatrzyłem jak na debila
- nie kurwa - prychnąłem a on sie zaśmiał
- zadaje dziś barzo głupie pytania - wyszczerzył się i nagle do kuchni weszła jess w samej bieliźnie
- cześć- powiedziała i usiadła na kolanach blondyna a on zarzucił jej swoją bluze na ramiona
- no siemka - uśmiechnałem się do niej i odłożyłem kubek  do zlewu
- czemu nie śpisz - spytałem patrząc sie na nią
- bo chciałam sie przytulić do charlsa ale go nie było więc wstałam - wyszeptała i oparła głowe o tors Charliego
- idźcie spać ja też się położe - powiedziałem i zostawiłem ich samych
~Cleo~
-Cleooooooooooooo- usłyszałam czyjś krzyk i szybko otworzyłam oczy. Zobaczyłam że na łóżku siedzi Tiliy.
- pobawisz się ze mną lalkami - spytała z uśmiechem na twarzy, a jej piękne brązowe oczy tak bardzo podobne do tęczówek jej brata
- oczywiście tylko się ubiore, słonko kiedy tu był remont - spojrzałam na nią a potem rozglądnęłam sie po pokoju mojego chłopaka
- wtedy kiedy przyjechał na tydzień - zaśmiała sie i zeskoczyła z łóżka a potem uśmiechając sie wybiegła z pokoju. Podeszłam do białej szafy i ją otworzyłam. Zaśmiałam się kiedy zobaczyłam że całą jedną półkę zajmują moje rzeczy, wyciągnęłam pierwsze z brzegu a potem ruszyłam do łazienki. Zakluczyłam drzwi i stanęłam przed lustrem. Zdjęłam bluze leo i ubrałam sie w ciuchy
Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Zbiegłam na dół i zobaczyłam panią Victorie i Mati w kurteczce i butach 
- o hej cleo ja zaraz wróce tylko odprowadzę Matilde do koleżanki - uśmiechnęła się a potem wyszła 
Poczyłam się dziwnie miło. Niby jestem jej całkowicie obcą osobą a ona wczoraj mnie wysluchała jak matka. Pozwoliła mi spać u siebie w domu a teraz zostałam sama, poszłam do kuchni a w głowie cały czas miałam milion myśli. Chwyciłam dzbanek z sokiem a w mojej głowie pojawiła sie myśl że leo może być teraz z inną dziewczyną. Z wrażenia wypuściłam dzbanek na ziemie a on się stłukł, Przed oczami miałam wczorajszą noc i nicka, jak wypowiada kocham cie, to jak był blisko. Czy to możliwe że przez moment tego chciałam. Usiadłam na ziemi i zaczęłam płakać 
- cleo jes Chryste Panie co sie stało - spytała i ukucnęła przy mnie 
- ja przepraszam nie chciałam - szepnęłam połykając łzy 
- dziecko co się dzieje - zmartwienie wymalowało się na jej twarzy 
- ja chciałam, rozumiesz chciałam to nie może być prawda - krzyknęłam a potem sie rozpłakałam. 
- już dobrze choć porozmawiamy - powiedziała i pomogła mi wstać. Usiadłam w salonie a ona na chwile znikła, 
- trzymaj pomaga - zaśmiała się i wręczyła mi kubek 
- dziękuje - wyszeptałam a ona usiadła obok mnie 
- Cleo dziecko powiedz mi co sie dzieje - powiedziała zmartwiona mieszając łyżeczką w napoju 
- miała pani kiedyś tak, że kochała pani tak mocno że to aż bolało - spytałam upijając łyk ciepłej cieczy 
- przez całe moje małżeństwo cierpiałam z miłości do ojca leo - oznajmiła a potem mnie objęła 
- skoro cierpisz przez leo on powinien o tym wiedzieć - dodała bez chwili namysłu 
- nie do końca przez niego, cierpie bo go nie ma, cierpie bo moja wyobraźnia jest głupia, cierpię bo leo mnie okłamał w sprawie sophie, cierpię bo boje się  że moge go stracić - skończyłam a po moich policzkach spłynęła samotna łza 
-wiesz może ten miesiąc jest próbą dla was i albo będziecie razem albo nie - powiedziała z grymasem na twarzy 
- jak mam przeżyc ten miesiąc - spytałam patrząc jej w oczy 
- odliczaj dni w kalendarzu mi pomagało - zaśmiała sie a potem wstała i mnie mocno przytuliła 
- ja już pójde dziękuje za rade i bardzo przepraszam za dzbanek - uśmiechnełam się lekko i opuściłam jej dom
Miesiąc później 
Wstałam rano i podeszłam do kalendarza tak jak codziennie od miesiąca . Kiedy spojrzałam co dziś za dzień uśmiechnęłam się. Przez ten miesiąc wiele sie zmieniło, włącznie z moim wyglądem moje włosy nie były już czerwone a bardzo ciemno brązowe. Rzadko wychodziłam z domu ale dziś bedzie inaczej. 
Pogodziłam się z Nickiem,, który jest w szczęśliwym związku z Alex moją dobrą koleżanką.
Weszłam do garderoby, która przeszła diametralną zmianę, zachciało mi się śmiać kiedy zaczęłam się szczerzyć do butów. Błyskawicznie sie ubrałam 
Z uśmiechem na ustach wskoczyłam na krzesło obok taty 
- cóż za wyborowy humor - zaśmiał sie mój ojciec a ja razem z nim 
Pod tym względem też wiele się zmieniło, bardzo często się kłóciłam z ojcem i uciekałam do Eleny ale naprawiliśmy stosunek. 
- a no wiesz tak jakos- zaśmiałam się 
- czyli dziś wraca - spytała dla upewnienia Ela a ja kiwnęłam głową 
- chodź podrzucę cię - powiedział tata, który już wychodził 
- tylko załóż szalik - krzyknęła Ela a ja zachichotałam
Do szkoły i tak wpadłam spóźniona 
- możesz mi smith powiedzieć czemu sie spóźniłaś - spytał pączuś 
- ponieważ dzwonek był szybszy panie profesorze - odpowiedziałam a moja klasa zaczęła sie śmiać
- siadaj i ani drgnij - warknął a ja sie zaczęłam śmiać. Przez wszystkie lekcje siedziałam jak na szpilkach a na przerwach do nich dzwoniłam ale nikt nie odbierał. Ostatnią moją lekcją był wf, Weszłam do szatni i ściągnęłam sweter, zostałam w samym podkoszulku na ramiączkach, spodniach i butach. Już miałam ściągać spodnie kiedy do szatni wpadła wesoła Alex
- kurwa Cleo nie uwierzysz bars and melody jest w korytarzu - pisnęła a ja razem z nią a potem w try miga wybiegłam na korytarz. Faktycznie stali i się uśmiechali 
Podbiegłam do leo i wskoczyłam mu na ręce. Bardzo sie zdziwił ale potem wzmocnił uścisk na moich plecach i okręcił się razem ze mną pare razy. Byłam taka szczęśliwa, znowu mogłam mu spojrzeć w oczy i no właśnie 
- kocham cię leo - szepnęłam a w jego oczach zalśniły łzy. 
- tak bardzo tęskniłem- powiedział i mnie pocałował a wszyscy na korytarzu zaczęli gwizdać i klaskać ale to nie było ważne on tu był i to się liczyło
- ja też tu jestem - pisnęła jess a ja się zaśmiałam i ze łzami w oczach przytuliłam się do niej. 
- cholera oddajcie mi ją - krzyknął leo jak przytuliłam charliego. Zaśmiałam się i od razu do niego podeszłam 
- zmieniłaś sie, zmieniłas kolor włosów - powiedział i mnie przytulił a ja się w niego wtuliłam i wdychałam jego perfumy,
- kocham cię, kocham kocham kocham - wyszeptałam a on się zaśmiał i mocniej mnie przytulił 
- właśnie rozmawilaiśmy z dyrkiem i od poniedziałku zaczynam szkołe a teraz ty idziesz po sweter i torbe a ja wezme ci kurtkę - powiedziała blondynka, pocałowałam policzek Leo i pobiegłam do szatni.
Nie minęło 3 minuty a ja znowu do nich wpadłam i zarzuciłam ręce na szyje leo a potem go pocałowałam 
- tęskniłem za tym - powiedzial kiedy oparłam czoło o jego czoło 
- wiecie co myśle że wy macie sobie dużo do powiedzenie więc może napiszcie jak już się sobą nacieszycie- uśmiechnął się charls 
- a my i tak musimy iść przywitać się z rodzinką - wyszczerzyła się blondynka i wyszli trzymając się za dłonie 
- masz jakieś plany - spytał z uśmiechem a ja pokręciłam głową 
- i dobrze idziemy do mnie pogadamy o wszystkim tym co chciałaś - powiedział i chwycił mnie za dłoń 
- poczekaj leo - poprosiłam i stanęłam 
- co jest - spytał zmartwiony 
- nie chce dziś psuć sobbie dnia, prosze cię spędzmy ten dzień miło - szepnęłam a on się zaśmiał
- okej no to chodźmy do ciebie - zaśmiał sie i wziął mnie na ręce 




Powitać, nawet nie wiecie jak sie ciesze że to napisałam. Jestem bardzo zmęczona ale daj wam dziś ten rozdział ;)

piątek, 19 sierpnia 2016

Rozdział 53

~Leo~
Obudziło mnie trzaśnięcie drzwi.
- jak myślisz posprzątał - spytała szeptem blondynka a ja sie zaśmiałem
- wszystko wygląda na umyte a w moim pokoju ciuchy są poskładane chyba mu sie nudziło - głos blondyna był cichy lecz za głośny na szept
- dzwoniła do mnie Cleo i mówiła że leo nastawiał pralkę - oznajmiła i sie zaśmiali.
Weszli do salonu trzymając sie za ręce a pierwsze co rzuciło mi sie w oczy to pierścionek na jej palcu
- oo leo nie śpisz - powiedziała zdziwiona szesnastolatka
- spałem ale się obudziłem, widze że charlie sie zdecydował - wyszczerzyłem sie w ich stronę wskazując na ręke dziewczyny
- wiedziałeś - pisnęła cicho a ja zaczałem się śmiać
- wiedziałem nawet byłem z nim jak kupował ten pierścionek - uśmiech nie schodził z naszych twarzy
- to co teraz impreza - wyszczerzył się blondyn a ja wybuchłem śmiechem
- ok ale ostrzegam jak których się schleje w trzy dupy to nie pomoge - fuknęła blondynka i weszła do łazienki
- stawiam 20 funtów że pierwsza bedzie najebana - zaśmiał się blondyn a ja po chichu podałem mu ręke a potem zacząłem się śmiać
~Cleo~
Po rozmowie z Leo poszłam na spacer z Nelą a kiedy wróciłam zaczęłam sie ogarniać na impreze u Nicka.
Strasznie nie chciało mi się iść ale obiecałam  Megan a przede wszystkim Nick'owi
Weszłam pod prysznic i błyskawicznie sie umyłam i w samej bieliźnie poszłam do siebie do pokoju gdzie siedział
- Nick co ty tu robis do kurwy - krzyknęłam a on na mnie spojrzał
- przyszedłem sie upewnić że bedziesz - powiedział i podszedł do mnie na bardzo bliską odległość.
Jego ręka dotknęła moich pleców a mnie zmroziło
- Dominick bierz tą ręke bo zaczne krzyczeć- warknęłam kiedy tylko jego dłoń zjechała troche niżej a on się do mnie zbliżył
- oszczędzaj głos na noc - powiedział i przejechał nosem po mojej szyi a potem wyszedł zostawiając mnie samą w pokoju. Nie mam pojęcia ile tak stałam ale ocknęłam się kiedy do mojego pokoju wbiła Meg,
- hej -powiedziała
-czekasz na leo - zaśmiała się i dopiero wtedy na nią spojrzałam. Wyglądała ślicznie:
-czekaj co ty powiedziałaś - spytałam i obrzuciłam ją poduszką zaczynając sie śmiać 
- no co - wyszczerzyła się a ja weszłam do garderoby mrucząc pod nosem tyko ciche co za debil 
- słyszałam - usłyszałam krzyk brunetki 
Pogrzebałam troche w szafie i znalazłam to :
Weszłam do pokoju a szesnastolatka na mnie spojrzała 
- wyglądasz pięknie - miała piękny uśmiech a ja dzięki niej zapomniałam na chwile o akcji z nickiem.
- idziemy - spytałam wrzucając telefon do torebki a meg zaczęła się chichrać 
- lubisz chodzic bez makijażu - spytała. Cholera wiedziałam ze o czymś zapomniałam i szybciej niż światło pognałam do łazienki. W try miga zrobiłam makijaż 
- ok możemy iśc - powiedziałam chwytając torebkę, moja przyjaciółka zerwała się z łóżka i chwyciła mnie za dłoń 
- bedzie cudownie u nicka - zaśmiała sie i wyszłyśmy z domu.
~Charlie~
Razem z jubilatem czekaliśmy na moją dziewczynę już 20 minut 
- jess dzisiaj - krzyknąłem rozprostowując nogi 
- już już - usłyszałem w odpowiedzi 
- od godziny słyszę to słowo - warknąłem a brunet się cicho zaśmiał 
Usłyszałem stukot obcasów więc oboje sie podnieśliśmy ale kiedy zobaczyłem Jessice usiadłem z powrotem.
Wyglądała cudownie:
Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa.
- nie podoba ci sie - spytała blondynka a ja oprzytomniałem 
- wyglądasz no po prostu wow - nie miałem pojęcia co powiedzieć 
- no to chodźmy - powiedział leo i wyszedł. 
Do klubu szliśmy 20 minut i po drodze panowała cisza
- jesteś na nas zły że cię zostawilismy w twoje urodziny - spytałem bruneta, przerywając cisze 
- stary szczerze jakby Cleo tu była w twoje urodziny a jess nie to jakbym miał dla niej taką niespodzianke też bym cię zostawił - wyszczerzył sie choć wiedziałem, że jest smutny. Nagle jess sie zatrzymała i przez to w nią wpadłem 
- co jest - spytałem zaskoczony a ona pokazała mi zdjęcie Cleo z jakąś brunetką 
- czyli to prawda ona mnie już nie potrzebuje - krzyknęła dziewczyna a ja się zaśmiałem 
- jesteś zazdrosna o cleo - spytał Leondre ze śmiechem 
- nie tylko nie ufam tej dziewczynie - fuknęła zła i ruszyła przed nami wykręcając numer do brunetki 
- jak się czujesz z tym ze jest ktoś kto jest bardziej zazdrosny o twoją dziewczyne niż ty - zaśmiałem sie obejmując chłopaka ramieniem 
- nieco skrępowany - wyszczerzył sie i pomachał ręką 
- leo gdzie jest twój pierścionek - zdziwiłem sie bo nigdy go nie zdejmował 
- na ręce - zaśmiał sie a ja pokręciłem głową że nie ma go tam 
- pewnie spadł mi z dłoni jak ubierałem koszule - powiedział więc sie uspokoiłem 
- stary a co byś zrobił gdyby się zgubił - spytałem a on się spiął
- poczułbym się jak chuj, który zawiódł wszystkie swoje bambino - oznajmił 
- ciepło jak na październik - szybko zmieniłem temat a chłopak sie zaśmiał 
- sugestywna zmiana tematu - popatrzył na mnie wzrokiem typu " brawo kurwa brawo "
- chłopaki wiecie ze Cleo mnie kocha a ta megan to nie jest jej przyjaciółka tylko sąsiadka i że jestem nie zastąpiona - pisnęła szczęśliwa Jess  a my zaczęliśmy sie śmiać 
- no co - blondynka wyszczerzyła się a potem weszliśmy do środka 
~Cleo~
Była 2 w nocy i wszyscy byli już nieźle pijani. Ale ja po akcji w moim domu wolałam uważać i nie wiele wypiłam. Z głośników leciała głośna muzyka a ja poczułam że wibruje mi telefon. Wyszłam do ogrodu mojego kolegi i siadając na huśtawke odebrałam telefon 
*rozmowa*
L: hej kochanie mam nadzieje ze nie śpisz 
C: nie nie śpie, a ty chyba miałeś być na imprezie no przynajmniej tak mówiła jess
L:byłem ale wiesz troche głupio pić samemu a jak bym poderwał jakąś laske to była byś zła 
C: i to bardzo 
L:dlatego wróciłem do busa i tak nie mógłbym się upić bo jutro o 12 jest koncert 
C:ja też już chce wracac do domu 
L:a gdzie jesteś o drugiej w nocu 
C:u Nica 
L:ze słucham do chuja 
C:nie denerwuj sie nick zrobił impreze z okazji nie wiem czego ale chcial żebym przyszła z megan 
L:no oczywiście po co mam sie denerwować skoro moja dziewczyna jest w domu chłopaka, któremu sie podoba 
C: posłuchaj już wracam do domu tylko u mnie już wszyscy śpią i miałam spać u megan a teraz to już nie wiem 
L:idź do mnie. moj dom o tego gnojka jest stosunkowo nie daleko 
C: nie, czułabym sie dziwnie budząc twoją mamę 
L: nie obudzisz jej bo na pewno jeszcze nie śpi 
C: naprawde moge spać u ciebie 
L: nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym być teraz u siebie w pokoju 
C: no widzisz a ja zaraz tam będe 
L: zadzwoń jak bedziesz juz u mnie w domu 
C: kocham cię 
L: ja ciebie też
*koniec*
Szybko wzięłam swoje rzeczy i pożegnałam sie z paroma znajomymi i chwilkę później opuściłam dom chłopaka.Szłam szybko ponieważ nie lubiłam spacerować wieczorem nawet jak szłam z Leo to się bałam.
- Cleo poczekaj - odwróciłam się i zobaczyłam ze nick biegnie w moją strone 
- nie pożegnałaś się - stwierdził i się uśmiechną 
- wiesz ja jestem zmęczona i postanowiłam iść do domu - zaśmiałam sie i chciałam iść ale mnie zatrzymał 
- chce żebyś coś wiedziała, kocham cie Cleo 
- nick 
- cicho daj skończyć, zakochałem sie pierwszego dnia kiedy cię poznałem ale ty uważałaś mnie tylko za przyjaciela. Umiałem nad tym panować ale teraz nie umiem prosze cię zostań moją dziewczyną - szepną a mi pojawiły się łzy w oczach 
- nick ja kocham leo i na prawde jest dla mnie najważniejszy nie umiałam bym z tobą być - szepnęłam i mocno wypuściłam powietrze. 
- a co byś zrobiła gdybym cię pocałował - spytał zbliżając sie do mnie
- nie rób tego - pisnęłam przerażona i zaczęłam sie cofać 
- kocham cię - szepną i zbliżył swoje usta do moich. Błyskawicznie się wyrwałam i zaczęłam biec aż w pewnym momencie złamałam obcas i upadłam. Bolała mnie noga ale nie mogłam się zatrzymać, wyrzuciłam szpilki i dobiegłam ostatnie 200 metrów do domu mojego chłopaka. Zadzwoniłam dzwonkiem. Było mi zimno i pewnie wyglądałam tragicznie. Otworzyła mi uśmiechnięta kobieta ale kiedy mnie zobaczyła uśmiech zszedł z jej twarzy 
- Cleo co sie stało kochanie - .......



Witajcie po przerwie macie rozdział wybaczcie że dodaje tak późno ale tak wychodzi i po prostu no. Mam nadzieje że się podoba ;* 
dobrej nocy robaczki