play lista

czwartek, 30 czerwca 2016

Rozdział 4


Leondre
Siedziałem na brzegu basenu i moczyłem nogi, kiedy usłyszałem dzwonek. Odwróciłem głowę i ujrzałem pana Arhura, moja mama na jego widok się uśmiechnęła. Usiedli na fotelach i zaczeli rozmowe .
Zdziwiony patrzyłem sie na nich i napisałem do charliego
do Charls :P 
stary wpadaj bo nudy 
od Charls :P 
Zara bede tylko sie ogarne bo śmierdze 
wybuchłem śmiechem jak to przeczytałem 
do Charls :P 
Stary ty zawsze śmierdzisz :* 
 kliknąłem wyślij i czekałem na odpowiedz 
od Charls :P 
odliczam minuty do spotkania leośku :D 
do Charls :P 
o stary ... zabrzmiało jak groźba :D 
od Charls :P 
Do ZOBACZENIA 

Nagle zawołała mnie mama, 
- Leo rusz swoje szanowne 4 litery do nas -powiedziała zdziwiony podszedłem do nich a pan Arthur się uśmiechną 
- mógłbyś pójść poszukać mojego dziecka bo sie zgubiło - zaśmiał sie a ja pokiwałem lekko głową . Szczerze nie wiedziałem że ma dziecko a po drugie, 
jak można zgubić dziecko i się z tego śmiać, nigdy go nie zrozumiem ale całkiem równy z niego gość. 
Podbiegłem do furtki i z rozmachem ją otworzyłem. A potem zobaczyłem jak upada pewna brunetka, gdy wylądowała na ziemi syknęła z bólu i popatrzyła sie na mnie miała takie piękne zielone oczy 
- Bardzo mocno cię przepraszam mam nadzieje, że nie dostałaś mocno - powiedziałem przepraszającym tonem i podałem jej rękę, którą chwyciła i wstała z ziemi . Chwile potem zobaczyłem, że oczy sie jej powiększyły a potem powiedziała 
- Nie no wcale nie poczułam że otworzyłeś furtkę - zażartowała, zaśmiałem sie a brunetka się zamyśliła i chwile mi przyglądała a ja odparłem rozbawiony 
- ja wiem, że jestem bardzo atrakcyjny , ale moze wejdziesz bo nie dość że zaczełaś znajomość z ziemi to teraz jeszcze mnie ignorujesz - zacząłem udawać obraze a ona sie zarumieniła ... jest taka piękna jak sie rumieni 
- Znam delikatniejsze powitania - powiedziała cicho a ja sie wyszczerzyłem jak jakiś debil i podałem jej rękę nie no brawo leo pierwsze sprawiasz że dostaje drzwiami a teraz podajesz jej ręke 
- Leondre ale mów poprostu Leo - ku mojemu zaskoczeniu chwyciła rękę i powiedziała 
- Cloe - zobaczyłem na jej dłoni bransoletkę, która świadczy o tym że jest bambino 
- Jesteś bambino - uśmiechnąłem sie ciepło , a gdy zobaczyłem że kiwa twierdząco głową  
rozłożyłem ręce tak żeby mogła sie przytulić a ona natychmiast wtuliła sie we mnie . Nagle poczułem że lekko uderzyła mnie w klatkę piersiową i powiedziała wesoło 
-Tak mogłeś zacząć a nie - gdy to usłyszałem zacząłem sie cicho śmiać i odparłem 
- fajnie bedzie ci bliżej poznać moja bambino - przepuściłem ją i weszliśmy do środka gadając o głupotach . Kiedy weszliśmy na ogród jej tata zaczął sie śmiać 
- Gdzie ty byłas - spytał rozbawiony mężczyzna a ona odpowiedziała z uśmiechem 
- Oglądałam furtkę pani Devries z bliska - gdy to powiedziała a my wpadliśmy w śmiech. Wziąłem ją za ręke i zaprowadziłem nad basen 
- od kiedy tu jesteś - spytałem się a dziewczyna zaczęła mi opowiadać nagle wpadłem na wspaniały pomysł zdjałem koszulke wziąłem zdezorientowana dziewczyne na rece i z rozbiegu wpadłem do basenu a ona zaczęła radośnie piszczeć. Chlapalismy sie jak 5 letnie dzieci a nasi rodzice tylko się z nas cicho pod śmiechiwali . Po około 20 minutach postanowiliśmy wyjść z basenu i sie przeprac ona ściągnęła buty a ja ja wziałem do swojego pokoju . Chwyciłem cichu na przebranie i wpadłem do łazienki , przebrałem sie w jakieś 3 minuty i udostępniłem cloe łazienke dałem jej moje dresy i bluze z kapturem a ona ruszyła do łazienki . Ona jest niezwykła , glebłem się na łóżko i czekałem na nia .
Cloe
Gdy wychodziłam z łazienki chłopak leżał  i sie patrzył w sufit , postanowiłam wykorzystać okazje . Wzięłam rozbieg i wskoczyłam na niego , jednak on okazał sie silniejszy ( ale zdziwienie ) i przygwoździł mnie do materaca i zaczął mnie łaskotać
- hahaahhahh leo leeooo proseee - mówiłam przez śmiech
- o co mnie prosisz ksieżniczko - powiedział dalej mnie łaskocząc bezlitośnie
- Przestaaan no prosze - nie mogłam powstrzymac śmiechu
- a coo bede z tego miał - zpytał i na chwile przestał mnie łaskotać
- Co bedziesz chciał - powiedziałam próbując wyrównać oddech a on sie tylko uśmiechnął i przestał mnie łaskotać.napisałam szybko sms-a do jess czy nie chciała by gdzieś wyjść, szybko otrzymałam odpowiedz wiec pociągnęłam chłopaka, który akurat robił cos na fb tak że spadł z krzesła a ja zaczęłam się smiać
- Bardzo śmieszne - powiedział i szturchnął mnie łokciem w brzuch a potem wyszliśmy z jego pokoju i zeszliśmy na dół , z tym że on postanowił zrobić nam coś do picia a ja wyszłam do ogrodu podeszłam koło basenu i poczułam że ktoś mnie wepchnął wydałam tylko cichy pisk i wpadłam do wody .

LEO
Nalewałem nam akurat picie jak usłyszałem jej krzyk szybko wybiegłem z kuchni i wpadłem do ogrodu ale to co tam zobaczyłem spowodowało ze wybuchłem śmiechem . A mianowicie mokra Cloe była na samym środku basenu a zdezorientoeany charlie patrzył w podłoge . Natomiast zarówno moja mama , tata cloe jak i mama charliego wyli ze śmiechu i to dosłownie . Dziewczyna wyszła z basenu i staneła przed nami a potem wybuchła śmiechem tak samo jak ja a Charlie tylko sie wyszczerzył i powiedział
- Bardzoo mocno cię przepraszam , ale miąłaś na sobie ciuchy tego debila i poprostu pomyślałem ze to on - uśmiechnął sie a ona powiedziała
- Nie martw się jak Leo sie ze mna witał ogladałam z bliska ich furtke - powiedziała a rodzice na kanapie wyglądali jakby mieli zaraz zejsć ze śmiechu
- Jestem Charlie - usłyszałem z ust przyjaciela a ona sie usmiechnęła podała mu rękę i odpowiedziała
-Jestem Cloe - i uścisnęli sobie dłonie .

CHARLIE
Jeny jak głupio sie poczułem jak zoaczyłem , że to nie ten przygłup tylko śliczna dziewczyna . Po tym całym zajściu siedzielismy w pokoju Leo i śmialiśmy się z tej akcji .
- Już widze te nagłówki w gazetach ,, BaM próbuje po przyjacielsku zabic swoja fanke'' - usłyszelismy i wybuchnęliśmy smiechem . Nagle Cloe dostała sms-a po czym powiedziała
- Idziemy sie przejść - i wstała a my za nią zobaczyłem też że chyba ktoś tu sie spodobał Bars'owi
Zbiegliśmy po schodach i wyszlismy z domu Leo . A przed domem ujrzałem dziewczynę, która od razu przytuliła sie do Cloe . Gdy przestały się przytulać dziewczyna spojrzała na nas swoimi pięknymi niebieskimi tęczówkami a potem usłyszałem
- Jestem Jessica - i uśmiechnęła się do nas a potem rzuciła się nam na szyje jak małe dziecko pierwsze Leo a potem mi, gdy juz nas puściła postanowiliśmy, że idziemy na spacer , szybko sie zgodziliśmy i wybraliśmy poprostu dłuższą droge do skate parku . Dziewczyny szły przed nami i sie niesamowicie cieszyły i gadały o wszystkim , ja postanowiłem spytać o coś leondre
- Ej stary podoba ci sie Cloe - skończyłem i wbiłem w niego badawczy wzrok a on tylko sie usmiechną . Wyszczerzyłem sie a potem przybiłem mu piątke , podbiegłem do cloe i krzyknałem
- założe sie o czekolade że bede szybciej przy tej ławce niż ty - a potem sie szeroko uśmiechnąłem , ona popatrzyła sie na mnie jak na debila i powiedziała
- jak bede biegła w tych butach to mnie nawet leondre wyprzedzi - gdy to usłyszałem wybuchnąłem głośnym śmiechem w sumie to śmiali sie wszyscy oprócz bruneta , któremu trzeba przyznać biega szybko .
- Dam ci fory - powiedziałem bo wiedziałem że to zadziała
- żadnych for , biegniemy od tond do tond - powiedziała i trzy minuty później już biegliśmy, byłem prawie przy ławce, kiedy na mojej drodze pojawiły sie bambino i musiałem sie zatrzymać . Stały przy mnie z 10 minut a gdy odeszły zobaczyłem śmiejącą sie trójke
- Przegrałeś - powiedziała wesoła a ja jej tylko przybiłem piątke i uśmiechnąłem sie
- Ale gdyby nie to, ze fanki cię zatrzymały to byłbyś pierwszy wiec możemy uznać że remis - usłyszałem jej głos i się zaśmiałem jak cała reszta. Powolnym krokiem szliśmy przed siebie a dziewczyny ciagle narzekały że bolą je nogi . Podszedłem do Cloe i powiedziałem
- Przepraszam że cie wrzuciłem do tego basenu naprawde myślałem że to Leo - odezwalem sie pierwszy a ona powiedziała szybko lekko zmęczonym głosem
- Nie ma za co charls, a po za tym dalej mi wisisz czekolade - po tym tekście z uśmiechem na ustach ruszyliśmy do swoich domów .



Siemka ! 
za wszystkie błedy przepraszam ale jestem lekko zmęczona bo niedawno wróciłam a zależało mi żeby dziś wstawić . Mam nadzieje że wam sie podoba , kocham was miskiii :*  



środa, 29 czerwca 2016

Rozdział 3


Cleo
- cleo ? - odwróciłam sie natychmiast i nie mogłam w to uwierzyć . Patrzyłam sie na tą osobę z szeroko otwartymi oczami, to mogła być tylko jedna osoba.
- Jessica - zpytałam ze łzami w oczach, nie po prostu w to nie wierze ona zamiast mi odpowiedzieć podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła , po chwili się odsunęła i pojawił się uśmiech na jej twarzy 
- Tyle lat - odparła wzruszona a ja dalej stałam i nie mogłam w to uwierzyć, poczułam, że ciągnie mnie za ręke a ja sie uśmiechnęłam i poszłam dorównując jej kroku
- Gdzie idziemy- spytałam sie mojej starej przyjaciółki
- Gdzieś ... gdzie bedziemy mogły pogadać, myszko - powiedziała a ja sie zaśmiałam to była moja jess 
- Z czego rżysz - spytała a ja postanowiłam sie z nia troche pobawić i odrzekłam poważnie 
- Rżeć to może koń, ja sie kulturalnie uśmiechałam bo spotkałam dawna przyjaciólke - skończyłam a ona przewróciła teatralnie oczami a potem sie uśmiechneła i poprawiła sie 
- Z czego sie śmiejesz za tem - gdy to usłyszałam wybuchłam smiechem a potem powiedziałam 
- jak byłyśmy młodsze, też mnie wyzywałaś od zwierzątek - skończyłam a ona sie zatrzymała i mnie mocno przytuliła. 
- Ciesze sie, że wróciłaś- usłyszałam i zrobiło mi sie ciepło na serduszku więc teatralnie przyłożyłam rękę do serca, ale od razu ja opuściłam bo zobaczyłam 
- LODY !!!!!!!- krzyknęłam a jess się tylko zaśmiała i szepnęła cos pod nosem 
Podeszłyśmy do budki ja zamówiłam cytrynowe a jess śmietankowe. Zapłaciłyśmy za przysmak i usiadłyśmy na ławce w parku i zaczełyśmy rozmawiać 
- Widzę, że jesteś bambino - powiedziała moja przyjaciółka a ja sie uśmiechnełam 
- Jak widzę ty też - powiedziałam a ona sie zarumieniła. Dużo sie dowiedziałam jeżeli chodzi o nią a i ona troche wie o mnie . Śmiałyśmy sie co chwile a ja nie mogłam uwierzyć, że osoba, która żegnałam jako ostatnią, widze jako pierwszą po powrocie. Nagle poczułam że wibruje mi telefon dostałam sms-a od taty ? 
od TATUŚ :* 
Kochanie o na 8 p.m idziemy na grilla do mojej znajomej :* 
do TATUŚ :* 
Już wracam :* 

- Myszko , muszę juz isć bo tata idzie do znajomych i chce żebym z nim poszła - odezwałam sie do niej a ona się uśmiechnęła i dzwigneła się z ławki
- Ide z toba sąsiadeczko - zaśmiała sie i poruszała dziwnie brwiami . 
Z ulgą zauważyłam, że do tego cudownego parku jest jakieś 10 minut drogi od mojego domu . 
Stanęłyśmy pod domem jessicy powymieniałyśmy sie numerami telefonów i ruszyłyśmy do swoich domów. Ledwo weszłam a już przywitał mnie krzyk, że mam 10 minut ani sekundy dłużej to sie dopiero nazywa bezstresowe wychowanie dzieci . Zaśmiałam sie i ruszyłam na górę postanowiłam, że ubiorę sie w cos luźnego ;

Zbiegłam po schodach (co w tych butach można zaliczyć jako osiagnięcie ) .
Podeszłam do taty, który wpatrywał sie we mnie i mówił do Eli (co wyglądało komicznie ) 
- TO my wiesz wychodzimy - powiedział i wyszedł a ja puściłam jej oczko i szepnęłam 
- masz wolną chate - po czym wybiegłam z domu 
Po drodze do znajomej mojego ojca,duzo ze sobą rozmawialiiśmy 
- a jak ze szkołą - zadałam pytanie, które pare godzin wcześniej zadała mi jess 
- no a co ma być , jutro zaczynasz - odpowiedział i przyśpieszył kroku
- powtórzysz ? - zpytałam zdziwiona 
- jutro idziesz na 8 do szkoły - powiedział i zaczął się smiać  z mojej miny 
Nagle dostałam sms-a 
od ; Jess :* 
ej stara nie uwierzysz ? 
do ; Jess :* 
no dajesz  
od : Jess :* 
A w sumie to dowiesz sie jutro w szkole :P 
do; Jess : 
no dzięki łajzo :D 

Schowałam telefon i w tym samym momencie coś mocno mnie uderzyło no i fakt, że miałam te buty wcale mi nie pomoże, poleciałam z hukiem na ziemie .
popatrzyłam do góry żeby zobaczyć komu będe dziękować za siniaka i zobaczyłam piękne brązowe tęczówki. Już chciałam coś powiedzieć ale chłopak mnie wyprzedził 
- Bardzo mocno cie przepraszam, mam nadzieje że nie dostałas mocno - Brunet pomógł mi wstać a ja zdałam sobie sprawe że to bars !!!
- Nie no w sumie to wcale nie poczułam tego, że otworzyłeś furtke - zaczęłam żartować a on wybuchnął śmiechem , jaki on ma piękny śmiech i wogóle jest taki .... jezu cloe ogarnij się bo za dużo myślisz 
- Ja  wiem, ze jestem bardzo atrakcyjny ale może wejdziesz bo nie dość, że zaczęłaś znajomość z ziemi to teraz jeszcze mnie ignorujesz - powiedział udawając nie zadowolenie 
- Znam delikatniejsze powitania - odparłam a on sie uśmiechną i podał mi ręke 
- Leondre ale mów mi Leo - uśmiechnęłam sie i podałam mu dłoń i rzekłam 
-Cloe - już miałam cos dopowiedzieć ale zauważyłam że się lekko uśmiecha 
- Jesteś bambino - zpytał sie a ja pokiwałam głową twierdząco a on rozłożył rece tak żebym mogła sie przytulić. Zrobiłam to i poczułam się dziwnie uderzyła mnie woń jego perfum i od razu sobie cos przypomniałam . uderzyłam go lekko w klate pięścią i powiedziałam rozbawiona 
- I tak mogłeś  zacząć - a on się zaśmiał i powiedział 
- fajnie będzie bliżej cie poznać moja bambino - zaśmiał sie i ruszyliśmy do wejścia rozmawiając o głupotach    



Przepraszam że tak późno dodam i mam nadzieje ze mimo że nie komentujecie ktoś tu jest 
Pojawił sie Leo i Jessica w następnym napewno dojdzie Charlie 
trzymajcie sie a no i dobranoc 

Rozdział 2.

Staliśmy tak na środku kuchni i się przytulaliśmy no ale w sumie nie widział mnie 8 lat.
- Tato ...- powiedziałam zniecierpliwiona a ela sie zaśmiała 
- hymmm - zaśmiałam się gdy to usłyszałam a potem odparłam rozbawiona 
- możesz mnie już puścić nigdzie nie uciekne - powiedziałam powoli a on natychmiast mnie puścił 
- To ze wzruszenia - odparł śmiesznym głosem 
-ta na pewno ze ,, wzruszenia '' - powiedziałam udając powagę i robiąc w powietrzu cudzysłów palcami a oni wybuchli śmiechem.
- Z czego sie śmiejecie - zpytałam zdziwiona nie rozumiejąc o co im wogóle chodzi 
- Z niczego - odparła rozradowana kobieta co zawtórowało kolejnej salwie śmiechu ze strony mojego rodzica 
- Śmiejecie sie z niczego, nie chce was martwić ale to chyba nie do końca normalne - odparłam z uśmiechem i oparłam się o blat a oni wpadli w jeszcze większy śmiech 
- O ależ skad to bardzo normalne - odparł mój ,,tatuś'' próbując opanować śmiech 
- hahahaha halo psychiatra - zaśmiałam sie i zaczęłam udawać że dzwonie do kogoś 
- Dobra, dobra zmykać mi z kuchni bo zaraz cos ucierpi przez przypadek - odparła radośnie kobieta a ja zrobiłam bojową mine i powiedziałam 
- a co jak nie wyjdziemy po dobroci - popatrzyłam się ciekawie na jej twarz, emanowała ciepłem 
- No to wtedy bede zmuszona podjąć decydujące kroki - zaśmiała sie a tata patrzył sie na nas jak na wariatki po czym odpowiedział udając wzruszenie
- Tyle bałaganu wprowadziłaś ze sobą, jestem wielce zaszczycony - odparł i skinął głową a ja wzięłam ścierke od Eli i zdzieliłam nia  tate po głowie ( oczywiście lekko ) i rzekłam 
- mianuje cie zastępcą bałaganiarza - powiedziałam poważnie a mój tata uklękna na jedno kolano i juz chciał coś powiedzieć kiedy zaczął dzwonic jego telefon. 
Powoli wstał z ziemi odebrał telefon i wyszedł z pomieszczenia, a my dalej sie śmiałysmy.
- Zaprowadzisz mnie do mojego pokoju -spytałam z wyraźną prośbą w oczach a ona się uśmiechnęła i powiedziała 
- Nie - zaczęłam się cieszyć a potem do mnie dotarło co powiedziała 
- Jak to Nie - zdziwiłam sie i popatrzyłam się na nią  a ona odparła 
- No normalnie Nie - i się odwróciła jestem pewna, że sie chichra 
- A czemu nie - mój głos rozszedł się po całej kuchni 
- Boooo - odparła starsza kobieta i zrobiła minę jakby sie nad czymś zastanawiała 
- boooo - powtórzyłam po niej zaciekawiona 
- sama do niego trafisz - odparła złośliwie i sie zaśmiała 
- no chyba z mapą tego domu - powiedziałam zdziwiona i lekko poddenerwowana
- jak ją namalujesz to bardzo chętnie - odparła i widziałam, że ledwo powstrzymuje śmiech 
- Elus, moja najlepsza i najukochańsza - zaczęłam błagalnie a ona wybuchła 
- Nigdy nie zrozumiem kobiet - odparłam a gdy zrozumiałam co powiedziałam to razem wybuchłyśmy gromkim śmiechem 
I nagle do kuchni wszedł tata, i bardzo sie zdziwił i odparł 
- a ty jeszcze na dole - popatrzył sie na mnie  z miłością w oczach 
- Już dawno była bym w pokoju ale moja najlepsza, najukochańsza, najdroższa, jedyna, niepowtarzalna Ela nie chciała mi powiedzieć gdzie mieści się moje królestwo - po mojej jakże długiej wypowiedzi znowu całą trójką zaczeliśmy sie chichrać 
- Twoje królestwo znajduje sie tam gdzie było zawsze, tylko zostało ono odremontowane - usłyszałam głos ojca i postanowiłam tam ruszyć, wzięłam torbę i weszłam po schodach na góre . 
Otworzyłam dobrze mi znane drzwi i zobaczyłam
         

weszłam do środka i od razu postanowiłam sie wypakować. 
wszystkie ciuchy umieściłam w garderobie, nie była ona duża ale mi sie podobała. 
Kiedy skończyłam sie rozpakowywać była godzina 4 p.m . 
Zeszłam na dół i zobaczyłam, że mój tata siedzi na kanapie i ma przed sobą tone papierów
Nie chciałam mu opowiadać czemu sie tu przeprowadziłam, wiec z jednej strony nawet cieszyłam sie tym, że jest zajety . Podeszłam do drzwi frontowych krzyknęłam głośne ,, WYCHODZĘ '' i zamknęłam za sobą drzwi . Szłam wolno, nie śpieszyło mi się nigdzie. Podziwiałam piękno i uroki kraju, którym jest Walia. 
Zamyśliłam się i nagle poczułam, że na kogoś wpadłam 
- Przepraszam zamyśliłam się - powiedziałam i chciałam wyminąć tą osobę kiedy usłyszałam za sobą 
- Cloe ??? 



Uwaga !!!!!!!!
W nastepnym rozdziale pojawią sie chłopaki i juz pewnie beda w każdym :D 
nie wiem niestety kiedy bedzie następny 

Rozdział 1 

Obudziły mnie ogromne turbulencje, popatrzyłam przerażona w dół a potem na osoby, które siedziały sobie spokojnie i się śmiały. Nie no super zaraz możemy zginąć ale śmiejmy się pomyślałam.         Moja mina musiała być bardzo dziwna, ponieważ kobieta, która siedziała koło mnie cicho się  zaśmiała a potem powiedziała, patrząc się na mnie 
- spokojnie kochaniem, nic nam nie grozi po prostu lądujemy - jej ciepły głos sprawił, że na chwile przestałam się bać i nawet zaśmiałam się z własnej głupoty, kiedy nagle poczułam mocne szarpnięcie i zobaczyłam, że samolot leci w dół. Pisnęłam cicho i wbiłam wzrok w kobietę, która wyglądała na rozbawioną, popatrzyła się na mnie i zwróciła się do mnie 
- kiedy pierwszy raz leciałam sama samolotem też sie bałam i mówiłam, że już nigdy nie wsiądę na tą piekielną maszynę - jak to powiedziała to zaczęłam się chichrać jak wariatka a ona się uśmiechnęła serdecznie. jezuuu jak można być cały czas szczęśliwym przebiegło mi przez głowę.
A ona zaczeła mówić dalej 
- jak sie boisz to zamknij oczy i policz ze mną do 10 dobrze ? - pokiwałam twierdząco głową i zamknęłam oczy 
-raz - usłyszałam jej słowa i powtórzyłam je w myślach 
-dwa 
-...
-siedem - uświadomiłam sobie, że im bliżej byłyśmy 10 turbulencje sie uspokajały 
-...
-10 -usłyszałam natychmiast otworzyłam oczy i zobaczyłam, że samolot sunie po ziemi uśmiechnęłam  się do kobiety, ale ona tego nie zauważyła bo wstała jak wielu innych pasażerów.
Kiedy stałam juz na lotnisku chciałam podziekować kobiecie ale nigdzie jej nie widziałam. 
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taxówke, która przyjechała pare minut później.                        Wsiadłam do pojazdu i dałam kierowcy adres, jechalismy może 20 minut i nagle zatrzymał sie pod wielkim domem. Zapłaciłam panu odpowiednią kwotę a on odjechał 
Podeszłam do drzwi i zapukałam w nie dwa razy, stałam chwile i nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, zobaczyłam w nich kobiet którą dobrze pamiętam jeszcze z dzieciństwa. 
Kobieta chyba na początku mnie nie poznawała a ja się do niej uśmiechnęłam i powiedziałam 
- Tak mi ciebie też miło widzieć po 8 latach Ela - a ona sie zaśmiała i mnie mocno przytuliła 
- dziecinko czemu nikt mnie nie uprzedził, że przyjeżdżasz - zpytała smiejac sie i mnie puściła.
Weszłyśmy do środka i zpytałam sie jej 
- Tata w domu ? - chociaż spodziewałam sie odpowiedzi 
- Niestety nie ale powinien wrócić za 20 minut, a teraz chodź ze mną do kuchni wszystko mi opowiesz- powiedziała i pociągnęła mnie za ręke. Nie mogę w to uwierzyć jestem tu od 10 minut a okazano mi  wiecej miłości niż przez ostatnie 8 lat. 
Weszłyśmy do kuchni i ela zaczęła kończyć cos gotować, rozmawiałyśmy o wszystkim (no prawie ) co sie działo przez te 8 lat kiedy nagle usłyszałyśmy, że drzwi wejściowe sie zamykają 
-Ela zrobisz mi kawe - zpytał mężczyzna wchądzac do kuchni, lecz gdy mnie zobaczył stanął jakby zobaczył ducha 
- Cześć tato - powiedziałam głośno i podeszłam do niego ze łzami w oczach a on mnie mocno przytulił i szepną 
- Witaj w domu kochanie ... 




Łapcie pierwszy rozdzialik 
wiem narazie nie ma chłopaków ale spokojnie spokojnie niedługo się pojawią ;) 
Dobra no to myślę że już niedługo wszystko zacznie sie rozkręcać :D 
Całusy :*

Prolog



Stałam na zatłoczonym lotnisku i czekałam aż mnie wywołają. Dalej nie mogę w to uwierzyć ... 
Usiadłam na krześle i z nudów zaczęłam obserwować tych wszystkich ludzi do okoła. Każdy się gdzieś śpieszył, był za bardzo zajęty swoimi problemami żeby dostrzec cudze. Nagle zaczęłam myśleć o sobie i swoim życiu, czy tam gdzie lecę będzie mi lepiej ... zresztą co ja gadam wszędzie było by lepiej niż tu.
Do moich oczu napłynęły łzy.  Dlaczego wspomnienia tak bolą ...
Zerknęłam na swój zegarek i ujrzałam godzine 10.23 . Powoli wstałam z wygodnego siedzenia chwyciłam torbę i ruszyłam na odprawę.  Po chwili weszłam na pokład samolotu i zaczęłam szukać mojego miejsca. Koło mnie siedziała jakaś starsza kobieta, która jak mnie zobaczyła uśmiechnęła się ciepło w moją stronę, lekko odwzajemniłam uśmiech po czym usiadłam na swoim miejscu. 
Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam piosenkę stay strong bars and melody. Bardzo ich lubie, a ich muzyka od zawsze sprawiała, że się uśmiecham. Pare minut później wzbiliśmy się w powietrze,wychyliłam się aby ostatni raz spojrzeć na ten kraj z góry. Słuchając muzyki  zasnęłam. 


Czeeeść !!!!! 
przychodzę do was z prologiem i mam ogromna prośbę 
Napiszcie co o tym sądzicie ale szczerze, jeśli się wam nie spodoba rozdziały będą inne.
Uśmiech miśki :*

wtorek, 28 czerwca 2016

Siemka 

Jak się pewnie domyślacie postanowiłam założyc bloga o Bars and Melody.
Mam nadzieje że polubicie te historie a no i oczywiście proszę o wyrozumiałość 
Kocham was miski :*