play lista

wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 47

~ Leondre ~
Przez cały koncert byłem nerwowy i w pewnych momentach się gubiłem. Słowa mi sie plątały i marzyłem tylko o tym żeby ten koncert sie skończył. W końcu nadszedł wyczekiwany moment, szybko zbiegłem ze sceny. Byłem tak zdenerwowany, że nie czułem zmęczenia. Poczułem wibracje w kieszeni i zobaczyłem że dzwoni mama.
- halo mamo co jest 
- ...
- jak to, zresztą nieważne pół godziny i bede 
- .... 
- zajmij się nią zaraz bede 
- ....
- mamo błagam, 
- ...
- do zobaczenia 
Błyskawicznie chwyciłem swoje rzeczy i ciągnąc blondyna wyszedłem z budynku. Wiele fanek chciało zdjęcie, i moje serce pękało kiedy musiałem im odmówić ale nie było innej opcji, cleo jest najważniejsza.
20 minut później byliśmy pod hotelem, wpadłem do pokoju mojej dziewczyny i zobaczyłem jej ojca rozmawiającego z moją mamą i Jessice. 
- Leo jesteś - szepnęła dziewczyna i lekko uniosła swoją dłoń, 
- jestem kochanie - odpowiedziałem i położyłem sie koło dziewczyny, która sie we mnie wtuliła. 
- jak się czujesz - spytałem ale mi nie odpowiedziała, miała zamknięte oczy i równomierny oddech 
- ona śpi - spytałem przerażony ale wszyscy pokiwali głową na tak więc sie uspokoiłem 
- co jej jest - głos jess wyrwał mnie z zamyślenia 
- myślałam że jest w ciąży - spojrzałem z przerażeniem na matke, ale ona tylko się zaśmiała 
- ale raczej nie jest bo ma okres - wyszczerzyła sie ale widząc mój wzrok spoważniała 
- lekarz ma tu zaraz przyjechać ale jedno jest pewne ona wraca z nami - powiedział ojciec mojej dziewczyny a ja wytrzeszczyłem oczy 
- słucham - krzyknąłem i usiadłem gwałtownie 
- leo to dla jej dobra - nagle znikąd pojawił sie blondyn 
- ale ale - chciałem coś powiedzieć ale musiałem sie z nimi zgodzić, bedzie lepiej jak wróci i odpocznie, wyzdrowieje.
- Dzień dobry nazywam sie Markus Ward i jestem lekarzem - zobaczyłem pana w sędziwym wieku z dużą torbą,
- dzieńdobry pan widzi która godzina - warknąłem spanikowany 
- przepraszam za niego to chłopak mojej córki do której pana wezwałem - wyjaśnił pan arthur a lekarz się do mnie uśmiechną 
- wiem kto to jest moje wnuczki was kochają ale teraz dziewczyna - powiedzial i do niej podszedł 
- halo budzimy się - powiedział i potrząsnął nią za ramiona a ona otworzyła oczy a potem szybko je zamknęłą i jeszcze raz otworzyła,
- musicie mnie zostawić sam na sam  z pacjentką - oznajmił a ja stanąłem jak wryty 
- nie ma mowy - krzyknąlem i poczułem jak charlie mnie wyciąga na korytarz 
- ogarnij się - powiedział i uderzył mnie w policzek 
- pomogło - spytał a ja sie zaśmiałem 
- tak - uśmiechnąłem sie z przerażeniem i usiadłem pod pokojem 
To było najgorsze dziesieć minut mojego zycia ale w końcu wyszedł 
- mam dobrą i złą wiaomośc która pierwsza - spytał ale go zgromiłem wzrokiem 
- dziewczyna jest przemęczona i słaba, jakby sie głodziła to ta dobra informacja a zła jest taka że musi przytyć bo nie da rady funkcjonować a i jest odwodniona czy wy ja do cholerki głodzicie, zresztą nieważne chce pogadać z ojcem na osobności - powiedział a pode mna sie ziemia zapadła 
- głodziłą się a ja tego nie zauwazyłem - krzyknąłem przerażony i do niej wszedłem, nie spała ale lezała bokiem 
- po co to zrobiłaś - spytałem a ona się odwróciła 
- nie głodziłam się poprostu miałam bardzo dużo na głowie- oznajmiła jakby wiedziała co chce powiedzieć 
- z tego co doktor powiedział to nie tylko dzisiaj a przynajmniej o tygodnia - powiedziałem i zgromiłem ją wzrokiem 
- jestes słaba i przemęczona, gorączka sie wzięła z przemęczenia a wiesz co napewno sie ucieszysz z tego że teraz możesz się głodzić do woli bo wracasz do Walii - oznajmiłęm a ona zrobiła  wielkie oczy 
- nie moge wrócić - szepnęła i spojrzała na mnie błagalnie 
- to nie moja decyzja a twojego ojca, wracasz razem z nimi jutro rano do Port talbot - oznajmiłem i usiadłem koło niej 
- żartujesz - spytała ale nie opowiedziałem na to 
- przepraszam leo byłam zajęta planowaniem twojej 18 nastki a teraz ma mnie na niej nie być - załkała i wtuliła sie we mnie 
- zapominałas jeść bo szykowałaś moje urodziny - krzyknałem a ona tylko lekko kiwnęłą głowa 
- a teraz ciebie nawet na nich nie bezie zajebiscie poprostu - sarknalęm a ona zaczęła płakać 
- zawiodłam cię - szepnęła a ja sie zaśmiałem
- nie nie zawiodłaś a bardziej zmartwiłaś - powiedziałem i nagle do środka wpadła jess i charls 
- puka się - zadarliśmy się na raz a oni sie zaśmiali 
- jak ty mogłaś sie głodzić o kurwy przecież ty to już sama skóra i kości - zadarła się blondynka ale Cleo posmutniała 
- co jest - spytał charlie 
- nie bede na 18- nastce własnego chłopaka - powiedziała i mnie przytuliła 
- bede go pilnować - powiedziała jessica tonem żołnierza na co ja z charlsem sie zaśmialiśmy 
- kochanie ja ci tylko przypominam że ty po dwóćh piwach jesteś zalana w trzy dupy - oznajmił charlie i teraz już całą trójką się zaśmialiśmy 
- to zobaczymy sie w listopadzie czyli na urozina charlsa też mnie nie bedzie - załkała dziewczyna a mi zrobiło się jej szkoda 
- kochanie ale twoje zrowie jest ważniejsze - oznajmił jej ojciec który nagle wszedł 
- a teraz się ubierz i ogarnij bo za godzine wyjeżdzamy - oznajmił 
- jak to za godzine mieliście jechać rano - powiedział blondyn ale nawet na niego nie spojrzał
- tato mój przyjaciel zadał ci pytanie - warknęła ale on nie zaszczycając nas spojrzeniem wyszedł a zaraz po nim weszła moja mama
- nie przejmujcie się nim na nas też już zdążył się wydrzeć - powiedziała i sie uśmiechneła, nagle moja dziewczyna chwiejnym krokiem do niej podeszła i coś jej szepnęła na ucho a ona sie zaśmiała 
- charlie jess chodźcie pożegnacie sie z rodzicami - powiedziała i wyciągneła ich z pokoju
- pomożesz mi się ubrać - powiedziała a ja sie wyszczerzyłem 
- to nagroda za to że cię nie bedzie - spytałem a ona sie zaśmiała 
- jesteś głupi - pocałowała mnie i szybko się mnie chwyciła 
- co słabo ci - zaśmiałem sie a ona zgromiła mi wzrokiem 
- ty sie nie śmiej tylko mi pomórz i wybierz mi jakieś ciuchy tylko błagam tak  żebym mogła wyjść - powiedziała i weszła o łązienki 
~Cleo ~
Przemyłam twarz wodą i ubrałam się w ciuchy, które wybrał leo :

Wyszłam z łazienki a chłopak objął mnie w pasie 
- faktycznie musisz przytyć - kiedy to usłyszałam zaśmiałam sie i odwróciłam w jego strone 
- idziemy - warkną mój ojciec, przelotnie cmoknęłam usta mojego boya i ruszyłam za nimi. Wychodząc z hotelu płakałam jak bóbr znowu sie z nim rozstaje a było tak cudownie. Budzenie sie koło niego jest jak nagroda za zło całego świata. Jechałam samochodem pani Victori, a był w nim jeszcze mój ojciec drugim natomiast jechali rodzice jess i pani Karen. Przez dwie godziny nie odezwałam sie ani słowem do ojca 
potraktował mnie jak rzecz nagle zadzwonił mój telefon. Zobaczyłam na wyświetlaczu pyszczek leo.
Odrzuciłam połączenie a z moich oczu poleciały łzy. Czuje sie jakby ktoś mi wyrwał serce, z nikim sie nie pożegnałam. 
Od książe :*
czemu nie obierasz ??? :(
Do ksiaze :*
siedze w samochdzie z twoją mamą i moim ojcem :/ zadzwonie na jakimś postoju 
Od książe :*
kocham cię pamiętaj o tym 
 Weszłam na insta i zobaczyłam bardzo dużo nowych osób które mnie obserwują 
- chcesz coś - spytał sie mnie ojciec ale nie zwróciłam na niego uwagi 
- nie ignoruj mnie - warkną i wyrwal mi telefon 
- co ty robisz - krzyknęłam a on rozwalił mój telefon o ziemie a potem wyrzucił do kosza 
- nienawidze cie - warknęłam i odwróciłam sie lekko a potem myśląc zasnełam.




Dziś jest krótszy ale wena się skończyła wybaczcie :/
przepraszam za błedy ;* do nexta 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz