Lekki skok do przodu
~CLEO~
W trasie byłam już o miesiąca, i przez ten czas bardzo duzo sie zmieniło. Przeszłam ciężką rozmowe z ojcem i postanowiłam że jak wrócę to spotkam sie z moją biologiczną matką. Obudziłam się i zobaczyłam, że nie ma Leo. Biegusiem wyskoczyłam z łóżka i wpadłam do kuchni gdzie siedziała znudzona blondynka.
- cześć fajnie że wstałaś - usłyszałam i zobaczyłam ze jess się przesuwa. Usiadłam koło niej i wzięłam dużego łyka jej herbaty, która jak zwykle według mnie była przesłodzona.
- gdzie chłopaki - spytałam a ona się zaśmiała
- teraz zapewne na próbie - wyszczerzyła się i odłożyła kubek o zlewu
- dobrze - zaśmiałam sie ale szybko spoważniałam i pociągnęłam ją za ręke. Weszłam z nią do łazienki, zamknęłam drzwi i odkręciłam wode żeby nawet jak wejdą nic nie słyszeli.
- co ty robisz do
- nie ważne - przerwałam jej a ona zrobiła wielkie oczy
- słuchaj dziś jest 1 październik za 5 dni leo ma 18-nastke - oznajmiłam z lekkim przerażeniem w głosie
- ooo faktycznie ale super i co - spojrzałam na nią wzrokiem bazyliszka
- bedziesz musiała użyć swego daru przekonywania Charliego do malutkiej pomocy - zaśmiałam się
- brzmi ciekawie kontynuuj - powiedziała i sugestywnie uniosła jedną brew
- chce zrobić niespodzianke i ponieważ jeszcze trwa trasa i nie możemy wrócić jeszcze te pare dni do końca wiec sciagniemy tu jego bliskich i znajomych i urządzimy mu impreze o jakiej nie śnił - spojrzałam na nią a ona się zaśmiała
- już widze to jak na przykład pani karen, która jest w 5 miesiącu ciąży tu przylatuje - powiedziała i zaczęła się śmiać jeszcze bardziej nagle usłyszałyśmy walenie do drzwi
- ej długo chce mi sie siku a ta woda mi nie pomaga- głos blondyna był tak rozpaczliwy że walczyłam żeby sie nie zaśmiać
- nie niedługo - wykrzyczałam a jess zaczęła sie skręcać ze śmiechu
- Cleo nie wiesz gdzie jest jess - spytał a ja szybko otworzyłam drzwi. Jego mina byla bezcenna.
- czy moge wiedziec co robilyscie razem w kiblu
- chciałabym ale nie moge - oznajmila blondynka
- ej Lenehan mama cie nie uczyła że kobiety i damy chodzą do toalety bądź łazienki - spojrzalam na niego groźnie wychodząc z łazienki
- uczyla ze damy i kobiety o was nic nie wspominała - wyszczerzyl się i zamknął drzwi.
Byłam już koło drzwi sypialni leo kiedy uslyszalam jak jessica wali w drzwi i krzyczy cos o spaniu na kanapie.
Śmiejąc się weszlam do pokoju bruneta.
- czesc - usłyszałam głos leo przy uchu wiec się odwrocilam.
- na którą miałeś próbę - spytalam zawieszając mu ręce na szyji
- na dziesiątą - zasmial sie i przycisną mnie do siebie
- ale jest 9.30 - popatrzylam sie na niego zdezorientowana.
Chłopak juz chcial mi cos powiedziec kiedy rozległ się wielki huk. Wybirglam na korytarz i zobaczylam Charliego leżącego na blondynce
- stary pochamuj się albo przynajmiej do pokoju wejdźcie - wyszczerzyl sie bars i obją mnie w pasie.
- co, nie to nie to ci myslisz waliła mi w drzwi przez 5 minut a jak wyszedlem to dostala drzwiami ale zeby urozmaicić wypadek pociągnęła mnie za sobą larwa jedna - powiedział charls i wstal na rowne nogi.
- wlasnie devries nie każdy jest taki zboczony jak ty -kiedy to usłyszałam zaczęłam się skręcać zr śmiechu
- skończmy temat chodzmy na spacer w końcu warszawa to takie piękne miasto -uśmiechnął sie lekko brunet a ja automatycznie przestalam się śmiać - jestesmy w Polsce - spytalam dla pewnosci a oni tylko energicznie pokiwali glowami
- hej kochanie co jest - spytał z troską w głosie leo
- nie nic poprostu nie
- nie kłam cleo, nie potrafisz kłamać- głos blondyna dudnił mi w głowie.
- mieszkalam w warszawie razem z mamą znaczy macochą chyba to znaczy ja - nie moglam juz dluzej i zaczelam plakac
Leondre
- kochanie spokojnie - przytuliłem ją i delikatnie głaskałem ją po plecach
~CLEO~
W trasie byłam już o miesiąca, i przez ten czas bardzo duzo sie zmieniło. Przeszłam ciężką rozmowe z ojcem i postanowiłam że jak wrócę to spotkam sie z moją biologiczną matką. Obudziłam się i zobaczyłam, że nie ma Leo. Biegusiem wyskoczyłam z łóżka i wpadłam do kuchni gdzie siedziała znudzona blondynka.
- cześć fajnie że wstałaś - usłyszałam i zobaczyłam ze jess się przesuwa. Usiadłam koło niej i wzięłam dużego łyka jej herbaty, która jak zwykle według mnie była przesłodzona.
- gdzie chłopaki - spytałam a ona się zaśmiała
- teraz zapewne na próbie - wyszczerzyła się i odłożyła kubek o zlewu
- dobrze - zaśmiałam sie ale szybko spoważniałam i pociągnęłam ją za ręke. Weszłam z nią do łazienki, zamknęłam drzwi i odkręciłam wode żeby nawet jak wejdą nic nie słyszeli.
- co ty robisz do
- nie ważne - przerwałam jej a ona zrobiła wielkie oczy
- słuchaj dziś jest 1 październik za 5 dni leo ma 18-nastke - oznajmiłam z lekkim przerażeniem w głosie
- ooo faktycznie ale super i co - spojrzałam na nią wzrokiem bazyliszka
- bedziesz musiała użyć swego daru przekonywania Charliego do malutkiej pomocy - zaśmiałam się
- brzmi ciekawie kontynuuj - powiedziała i sugestywnie uniosła jedną brew
- chce zrobić niespodzianke i ponieważ jeszcze trwa trasa i nie możemy wrócić jeszcze te pare dni do końca wiec sciagniemy tu jego bliskich i znajomych i urządzimy mu impreze o jakiej nie śnił - spojrzałam na nią a ona się zaśmiała
- już widze to jak na przykład pani karen, która jest w 5 miesiącu ciąży tu przylatuje - powiedziała i zaczęła się śmiać jeszcze bardziej nagle usłyszałyśmy walenie do drzwi
- ej długo chce mi sie siku a ta woda mi nie pomaga- głos blondyna był tak rozpaczliwy że walczyłam żeby sie nie zaśmiać
- nie niedługo - wykrzyczałam a jess zaczęła sie skręcać ze śmiechu
- Cleo nie wiesz gdzie jest jess - spytał a ja szybko otworzyłam drzwi. Jego mina byla bezcenna.
- czy moge wiedziec co robilyscie razem w kiblu
- chciałabym ale nie moge - oznajmila blondynka
- ej Lenehan mama cie nie uczyła że kobiety i damy chodzą do toalety bądź łazienki - spojrzalam na niego groźnie wychodząc z łazienki
- uczyla ze damy i kobiety o was nic nie wspominała - wyszczerzyl się i zamknął drzwi.
Byłam już koło drzwi sypialni leo kiedy uslyszalam jak jessica wali w drzwi i krzyczy cos o spaniu na kanapie.
Śmiejąc się weszlam do pokoju bruneta.
- czesc - usłyszałam głos leo przy uchu wiec się odwrocilam.
- na którą miałeś próbę - spytalam zawieszając mu ręce na szyji
- na dziesiątą - zasmial sie i przycisną mnie do siebie
- ale jest 9.30 - popatrzylam sie na niego zdezorientowana.
Chłopak juz chcial mi cos powiedziec kiedy rozległ się wielki huk. Wybirglam na korytarz i zobaczylam Charliego leżącego na blondynce
- stary pochamuj się albo przynajmiej do pokoju wejdźcie - wyszczerzyl sie bars i obją mnie w pasie.
- co, nie to nie to ci myslisz waliła mi w drzwi przez 5 minut a jak wyszedlem to dostala drzwiami ale zeby urozmaicić wypadek pociągnęła mnie za sobą larwa jedna - powiedział charls i wstal na rowne nogi.
- wlasnie devries nie każdy jest taki zboczony jak ty -kiedy to usłyszałam zaczęłam się skręcać zr śmiechu
- skończmy temat chodzmy na spacer w końcu warszawa to takie piękne miasto -uśmiechnął sie lekko brunet a ja automatycznie przestalam się śmiać - jestesmy w Polsce - spytalam dla pewnosci a oni tylko energicznie pokiwali glowami
- hej kochanie co jest - spytał z troską w głosie leo
- nie nic poprostu nie
- nie kłam cleo, nie potrafisz kłamać- głos blondyna dudnił mi w głowie.
- mieszkalam w warszawie razem z mamą znaczy macochą chyba to znaczy ja - nie moglam juz dluzej i zaczelam plakac
Leondre
- kochanie spokojnie - przytuliłem ją i delikatnie głaskałem ją po plecach
- obiecaj mi cos - szepnęła i spojrzala na mnie
- co tylko ze- nie dokonczylem bo przyłożyła mi palec do ust
- obiecaj że mnie nie zostawisz -jej głos był dziwnie cichy i obcy.
- czemu miałbym cie zostawić - spytalem zdziwiony a blondynki się nam przyglądały.
- poprostu, obiecaj - spojrzałem na nią a w jej oczach widzialem cos czego nigdy do tąd nie spotykalem.
- obiecuje - szepnąłem a ona sie we mnie wtuliła.
- chce iść na cmentarz Klary tylko sie przebiore - powiedziala a potem odeszla od nas.
- wiesz że to będzie dla niej piekielnie trudne - spytala z paniką jess a ja tylko skinąłem głową
CLEO
Wpadlam do pokoju chlopaka i zdjelam z siebie ciuchy. Zaczęłam grzebac w moich rzeczach az w koncu znalazlam to :
- wszystko wporządku - poczułam ręke na swoim ramieniu i głos bruneta
- dalej nie moge uwierzyć w to wszystko, jeszcze w styczniu chodziłam tu do szkoły i przezywałam koszmar a teraz jestem tu z osobą, o której nawet nie śniłam być. Nawet nie wiesz jak jesteś dla mnie ważny i jak bardzo mi na tobie zależy, nikt mnie nie rozumiał a teraz mam ciebie i czuje sie taka bezpieczna, ważna dla kogoś - posmutniałam a on mnie objął
- kochanie, jestes najwiekszym szczęściem jakie mnie w życiu spotkało, nie patrzysz na mnie jak na barsa, który ma setki tysięcy fanek, które tylko czekają żebym je pocałował - zaśmiał się a mi zrobiło sie jeszcze bardziej przykro
- ograniczam cie, jezu jakim ja jestem debilem. To niesprawiedliwe że już nigdy nie pocałujesz zadnej fanki, nie przytulisz tak jak kiedyś. W jednym sophie miała racje nie jestem ci potrzebna do szczęścia a wręcz je blokuje - kiedy to powiedziałam chciałam wybiec ale mi nie pozwolił
- nie chciałem żeby to tak zabrzmiało, popatrz na mnie szaleje za tobą, jesteś wyjątkowa i masz racje zmieniłaś mnie tak jak całe moje życie, zrozum kochanie że mnie nie ograniczasz i właśnie tym że pozwalasz mi na pozowanie z fankami sama zachęcasz żebym sie zatrzymał bo dla nich to ważne, bo ty masz mnie dla siebie ale kiedyś marzyłaś o spotkaniu mnie i gdybym był z kimś innym pękło by ci serce gdybym sie nie zatrzymał, Kocham cie Cleo i nic ani nikt tego nie zmieni a teraz uśmiech na ryj i okulary na oczy bo wychdzimy - powiedział a ja się zaśmiałam ale łzy dalej ciekły z moich oczu
- jesteś moim życiem - szepną mi do ucha a ja się uśmiechnęłam, był przy mnie gdy go potrzebowałam.
- chce nim być - wyszczerzyłam sie a on wybuchnął szczerym śmiechem
- chodźmy już - zaśmiał sie i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie czekali na nas blondyni.
chłopaki ruszyli przodem ale co chwile sie do nas odwracali.
- dasz rade - spytała się mnie blondynka a ja sie zaśmiałam
- mam was dam rade - uśmiechnęłąm sie a ona mnie przytuliła
- ostatni koncert chłopaków w Katowicasz a jeszcze wcześniej w Szowie - pokaleczyła blondynka a ja wybuchłam
- hola brzydal nie ma czegoś takiego jak szeszów jest Rzeszów i nie krakowia tylko Kraków - popatrzyłam się na nią z satysfakcją a ona zrobiła wielkie oczy
- czemu ja cie nigdy nie poprosiłam żebyś mi powiedziała coś po polsku - jęknęła dziewczyna a ja tylko w milczemiu poszłam dalej, Weszłam na cmentarz i uklęknęłąm przy grobie, swoją drogą jak tu mieszkałam codziennie tu byłam. Postawiłam nowe znicze i je zapaliłam a potem ułożyłam kwiaty.
Wiem że oni nie weszli i nie temu że nie chcieli. Sieziałam tam z 10 minut, wstałam i zaczęłam sie kierować do wyjścia kiedy wpadłam na jessice
- co jest - spytałam zmartwiona
- jest zmino a ja od 10 minut stoje i czekam az sobie pójdą fanki od chłopaków żebyś to widziała - zaśmiała sie a mi wpadło coś do głowy.
- pacz i ucz sie - powiedziałam i podbiegłam do grupki fanek
- O M G czy to bars and melody, kurde chłopaki podpiszcie mi się na rękach bo normalnie aż nie wzięłam kartki a tak bardzo chce wasz autograf - krzyknęłam a oni spojrzeli na mnie rozbawieni
- ej no mówie wam nikt mi nie uwierzy nie, że was spotkałam nie no i wogóle bo była kiedyś taka zabawna historia nie i wtedy ale nie ważne - powiedziałam i sie do nich przytuliłam a potem ich puściłam
Zobaczyłam że dziewczyny też sie śmieją więc chyba mnie rozpoznały
- a jak sie nazywasz - spytał uroczo leo puszczając do mnie oczko
- o kurde zapytał mnie o imie ej zapomniałam - zaśmiałam sie jak walnięta a blondyn zaczął sie chichrać
- o już wiem Cleo jestem - powiedziałam i wyciagnęłąm do niego ręke
- nazywasz sie tak samo jak moja dziewczyna - wyszczerzył sie a ja pokazałm mu jezyk
- Devries jak ty wszystko umiesz zepsuć - warknęłam i uderzyłam go w klate a on mnie pocałował w czoło
- nie złość sie - uśmiechną się ciepło i mnie objął a po chwili doszła jess
- fajnie was widzieć my nie jesteśmy jak reszta jak jesteście szczęśliwi a to widać a po drugie współczuje ci Cleo tyle czasu z barsem - pokiwała jedna dziewczynka głową a ja wpadłam w śmiech
- no on jest tragiczny, wiecie jakim on jest bałaganiarzem to się w dupie nie mieści - powiedziałam śmiejąc sie razem z nimi
- jesteś nie miła - rzucił brunet i pocałował każdą dziewczyne w policzek i razem z blondynem chcieli iść
- halo a ja - krzyknęła jess a blondyn zatrzymał sie gwałtownie
- on nie bedzie cie całował - krzyknął charlie a ja się zaśmiałam
- o czyżby zazdrość - zaśmiał sie brtunet a fanki patrzyły sie z zafascynowaniem
- spróbuj ją dotknąć a zrobie ci bardzo bolesną krzywde - oznajmił groźnie chłopak a ja się wyszczerzyłam
- chłopaki a możemy zrobić wam niespodzianke na M&G - spytała jakaś ładna dziewczyna, która od początku wpatruje sie w leo
- a jaką - uśmiechnał sie do niej a ona sie zaśmiała
- jak ci powiem to nie bedzie niespodzianki przystojniaczku - powiedziała i dotknęła jego policzka
- ej stary czy ty mi powiesz jak bardzo chcesz stracić dziewczyne - spytał blondyn a leo od razu na mnie spojrzał
- nie no spoko nie przejmuj sie mną ale ja już chyba pójde jestem zmęczona - powiedziałam i ruszyłąm w strone tourbusa. Spokojnie spacerowałam parkiem aż nagle na kogoś wpadłam
- cleo, o kurde jak fajnie cie znow widzieć - zobaczyłam wysokiego chłopaka a potem poczułam ze mnie przytula
Hejjjj
od jutra rozdziały bedą pojawiały sie coziennie obiecuje ;*
poprostu miałam lekki nawał pracy :/
no nic do następnego misiaczki :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz