CHARLIE
Po koncercie, zaprowadziliśmy dziewczyny do naszego '' domu ''
- jeny jak tu jest fajnie - krzyknęła jess i rzuciła sie na kanape, na co cicho sie zaśmialiśmy.
- ciesze sie że tu jesteś - uśmiechnąłem sie do blondynki a ona do mnie.
- pamiętajcie że za niedługo mamy samolot - wyszczerzyła się jess, tak bardzo mi jej brakowało.
Raniłem tyle ludzi a oni mnie nie zostawili walczyli o mnie choć nie musieli, w moich oczach pojawiły sie łzy a ja usiadłem na ziemi
- Cleo ja cie tak bardzo przepraszam tak cie raniłem a ty - nie dokończyłem bo dziewczyna mocno mnie przytuliła
- charlie nie byłeś sobą, rozumiem cię, bo sama przez ługi czas udawałam kogoś kim nie jestem, ale popatrz podniosłeś się oddałeś leo cały syf jaki miałeś, ludzie ci wybaczą, ja ci wybaczam - czy ta dziewczyna ma nie po kolei w głowie.
- Cleo ja mówiłem takie straszne rzeczy ja nie zasługuje na
- cicho - przerwała mi i mocniej w siebie wtuliła
- charlie zrozum że jesteś moim przyjacielem, chłopakiem mojej przyjaciółki, pomożemy ci - powiedziała a ja sie zaśmiałem
- Devries jesteś imbecylem, że pozwoliłeś jej odejść - zobaczyłem że brunet pokazuje mi język a dziewczyny się po cichu śmieją
- kochanie wiem zjebałem ale
- charlie kocham cię, pomoge ci i nie mówi już nic - powiedziała i sie we mnie wtuliła
- czy dacie mi do cholery się wysłowić - spytałem a oni całą trójką wybuchli śmiechem
- Cleo możemy porozmawiać - usłyszałem głos Leo
- przecież rozmawiamy - zaśmiała sie dziewczyna a ja spojrzałem na niego współczująco, w końcu jak by na to nie patrzeć Cleo ma chłopaka i wiele mają sobie do wyjaśnienia. Niby nic mi nie powiedział no ale jak zasną późno w nocy, po tym jak przepłakał ze 2 godziny, ciekawość wygrała i przeczytałem jego sms-y.
- Cleo - jękną brunet a ona dziwnie na niego spojrzała ale skinęła głową i podeszła do niego a on wyszedł z tourbusa.
- zostaliśmy sami - zaśmiała sie blondynka a ja do niej podszedłem chwyciłem ją w pasie i mocno pocałowałem
- brakowało mi ciebie - oznajmiłem a ona się we mnie wtuliła
LEO
Szliśmy przez chwile
- o czym chcesz rozmawiać - spytała przerywając niezręczną cisze
- o wszystkim Cleo, wczoraj mi pisałaś że byłem pomyłką, że my byliśmy pomyłką a teraz jesteś tutaj i ja nie wiem co mam o tym myśleć - powiedziałem i spojrzałem na nią
- popełniłam błąd okej i to nie jeden w swoim życiu ale największym było napisanie tego, nie załuje ze byliśmy razem, tęsknie za tym okej, tęsknie za tobą, za twoim dotykiem, zapachem, kocham cie leo i nieważne jak bardzo będe starała się to zagłuszyć, próbowałam sobie wmówić że jestem w stanie kogoś pokochać, ale tak nie jest nie umiem być bez ciebie - powiedziała a po jej policzkach spłynęły łzy
- nawet jakby to była prawda, jesteś dziewczyną Filipa - spojrzałem na nią i nie miałem pojęcia ze to bedzie tak cholernie bolało.
- leondre nie umiem z nim być zrozum, on może coś do mnie czuje ale ja do niego nie, nie potrafie zakochać sie w nikim innym do cholery- dziewczyna przykucnęła i zaczęła płakać
- jak moge ci pomóc - spytałem i podszedłem do niej
- pozwol mi naprawić to co zepsułam, lub powiedz że już mnie nie kochasz - krzyknęła i natychmiast się wyprostowała
- cleo ja - nie miałem pojęcia co jej powiedzieć
- kochasz mnie - spytała i objęła moją twarz swoimi rękoma
- cleo - jęknąłem
- kochasz - spojrzała na mnie tymi pięknymi zielonymi oczami
- kocham jak cholera - zobaczyłem, że z jej twarzy znika niepewność a zastępuje ją uśmiech
- spróbujmy jeszcze raz - powiedziałem a ona się wyszczerzyła i wskoczyła mi na ręce jak jakieś dziecko.
- ale pierwsze zadzwonisz do Filipa - skwitowałem a ona oparła głowe o moją i westchnęła a potem wyciągnęłą telefon i zadzwoniła do niego, schodząc mi z rąk.
Słyszałem tylko urywki ale widziałem, że chłopak bardzo ją zranił bo płakała i to bardzo, rozmawiali z 10 minut kiedy nagle usłyszałem znajome pikanie a chwile później telefon dziewczyny uderzył o trawę.
Cały jej makijaż znajdował sie na jej policzkach a ona nie przestała płakać
Spojrzałem na nią a ona zaczęła mówić
- no więc dowiedziałam sie że jestem nic nie wartą kurwą i jedyne czego żałuje to tego że mnie pocałował. Powiedział też że skoro lubie rozrywke to jedyne miejsce dla mnie to burdel, usłyszałam że jestem podłą suką, tempą kurwą, puszczalską dziwką, wredną szmatą i milion innych określeń o których wolała bym zapomnieć. Fajne rozstanie- kiedy skończyła wybuchła jeszcze większym płaczem a mnie zatkało. Okej miał prawo sie wkurwić ale zeby tak zwyzywać dziewczyne.
- przytul mnie leo - jej szept był tak błagalny, że nie mogłem tego uczynić
- kochanie wszystko bedzie dobrze - uśmiechnałem się lecz na jej twarz nie wpłyną uśmiech
- mam kupić bitą śmietane i wysmarować ci nią całą twarz zebyś się uśmiechnęła- uśmiechnąłem się do niej cwanie ale ona tylko spuściła wzrok. Nie mogłem patrzeć na nią w takim stanie wiec zamknąłem oczy ( nie no żart ) Moje serce rozrywało się na kawałki.
- skarbie spójrz na mnie - poprosiłem a ona podniosła swój wzrok na mnie, schyliłem sie i ją pocałowałem. Od razu oddała pocałunek, lecz nagle sie oderwała
- o co chodzi - rzuciłem zdezorientowany a ona sie zaśmiała
- nie moge leo sie z tobą całować - oznajmiła już poważniej
- a moge wiedzieć czemu - spojrzałem na nią nie kryjąc zdziwienia
- bo nie jestem twoją dziewczyna - spojrzałem na nią wielkimi oczami a potem zacząłem sie śmiać ale od razu spoważniałem i uklęknąłem przed nią na kolano
- czy zostaniesz moją dziewczyną - spojrzałem na nią i wybuchnąłem śmiechem
- czemu sie śmiejesz - spytała przyglądając mi sie badawczo
- pierwsze odpowiedz - zaśmiałem sie cwanie a ona mnie pocałowała
- biore to za tak, a śmieje sie bo nie moge uwierzyć że to prawda - oznajmiłem i sie uśmiechnąłem
- leo prosze obiecaj mi że mnie nie okłamiesz w tak ważniej sprawie jak wtedy - powiedziała a ja już wiedziałem że nie da mi spokoju przez całą noc. ( bez skojarzeń ;p )
- obiecuje kochanie - mocno ją pocałowałem a ona się uśmiechnęła
- ta bita śmietana to nie taki zły pomysł - wyszczerzyłem sie a potem pomogłem jej wstać i weszliśmy do toutbusa, gdzie jessica i charlie rozmawiali siedząc na podłodze.
- stary mamy tu dwie kanapy i dwa duże łóżka a ty rozmawiasz z nią na podłodze - zaśmiałem sie a oni odskoczyli od siebie jak poparzeni na co sie cicho zaśmiałem,
- nie zwracajcie na niego uwagi ma za dobry humor- usłyszałem z ust mojej dziewczyny, kocham te dwa słowa ale wiem że z żartami czy bez czeka nas ciężka rozmowa o przeszłości.
- nie bedziemy wam przeszkadzać ale nasze rzeczy są w hotelu - powiedziała blondynka
- w jaki hotelu - krzynelismy naraz z blondynem
- no nie miałyśmy pojęcia że nas przyjmiecie
- ale śpicie tu - spytałem dla pewności
- jak pójdziecie nam po rzeczy - dziewczyny wybuchły śmiechem
- idziemy - krzykneliśmy we dwóch i wyszliśmy z busa
CLEO
Kiedy wyszli spojrzałam na blondynke i szybko wpadłyśmy w głąb busa chłopaków.
Była tu całkiem ładna łazienka, kuchnia z salonem i pokoje chłopaków
- zastanawiam sie czy jak była z nimi sophie spała z Leo - powiedziałam na głos a blondynka zbledła
- na pewno nie - szybko zaprzeczyła a ja sie zaśmiałam weszliśmy do pokoju bruneta, zobaczyłam że jest niebieski, no ale co sie dziwić, lubi niebieski. W jego pokoju panował syf, ale już przywykłam czego nie można powiedzieć o blondynce.
- pomożesz mi - spojrzałam błagalnie na blondynke a ona na chwile znikła a gdy wróciła w ręce miała worek na śmieci.
- nie zostawie cie bo sie zgubisz - zaśmiała się a ja razem z nią. Rozdzieliłyśmy sie ona sprzątała śmieci a ja składałam ciuchy, kiedy nagle w ręce trafił mi czerwony koronkowy stanik. Spojrzałam zdezorientowana na blondynke, a ona na mnie a potem na przedmiot w mojej ręce.
- słonko chyba masz odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie - w moich oczach pojawiły sie łzy.
Wybiegłam z jego pokoju i zamknęłam się w łazience, tak wiem bardzo dojrzałe ale to zabolało nawet bardziej niż słowa Filipa.
- cleo wyjdź z łazienki - usłyszałam głos blondynki, był zmartwiony.
- idź z tad - warknęłam i zaczęłam płakać
JESSICA
Stałam pod tymi drzwiami ze stanikiem w ręku kiedy nagle weszli chłopcy i dziwnie na mnie spojrzeli
- co to robiło u ciebie w pokoju do kurwy - krzyknęłam i rzuciłam bielizną w bruneta
- nie czekaj to nie tak ja wiem jak to wygląda ale
- nie wysilaj się - warknęłam przerywając chłopakowi
- gdzie cleo - spytał a ja wskazałam na drzwi przy których stałam
- kochanie otwórz, wyjaśnie ci to - kiedy go usłyszałam moje oczy sie rozszerzyły, kochanie ??
- nie chce twoich kłamstw Devries - warknęła choć było słychać że płacze
- skarbie to naprawde nie tak jak myślisz, wyjaśnie ci to ale błagam wyjdź z łazienki - poprosił a po chwili usłyszałam brzęk przekręcanego klucza
- chodź - powiedział brunet i pociągną ją za ręke do pokoju, w którym sprzątałyśmy
- moge ci przyrzec że leo nie przespał sie w tym sensie z sophie co wam sie wydaje - uśmiechną sie do mnie charlie i otworzył drzwi
- przepraszam za bałagan - spojrzałam po pokoju i jedyne co zobaczyłam to trzy rzucone koszulki na krzesło i pełny kosz
- ty byłeś w pokoju leondre do cholery kochanie u ciebie jest czyściutko - zaśmiałam sie i położyłam sie na łóżku chłopaka a on zaraz obok mnie
- przepraszam za wszystko - usłyszałam i poczułam ja chłopak sie we mnie wtula a potem jego oddech staje sie równomierny.
CLEO
Ostrożnie usiadłam na łóżku bruneta i spojrzałam na niego.
- Cleo skarbie uwierz mi nie spałem z Sophie, nie w takim sensie jak myślisz, często spała u mnie w pokoju i najwidoczniej czegoś zapomniała - powiedział i usiadł koło mnie, a przynajmniej chciał ale przez bałagan jaki ma w pokoju nie trafił na łóżko tylko sterte ubrań i poleciał na ziemie
- cholera - krzyknał i zaczął sprzątać w pokoju, w 10 minut poskładał wszystkie ciuchy, przewietrzył troche wyrzucił śmieci zmienił pościel i powycierał kurze.
- no teraz moge z tobą pogadać - powiedział i usiadł przede mną, ale szybko wstał chwycił coś w ręce i znikną. Znów nie było go 10 minut a mi zaczęło się nudzić, nagle staną w drzwiach miał na sobie tylko dresy i skarpetki, a z jego włosów jeszcze spływały kropelki wody. Wyglądał tak seksownie.
- teraz już możemy - zaśmiał sie i rzucił sie na łóżko zaraz obok mnie
- kim była dla ciebie Sophie - zadałam pierwsze pytanie a on westchną i dał ręce pod głowe
- ona była moją dziewczyną ale sie rozstaliśmy bo byłem młody i głupi i nie potrafiłem być z nią na odległość- wyznał szczerze a mimo to zabolało mnie to
- czyli nie rozstaliście sie bo przestałeś ją kochać - spojrzałam na chłopaka ze łzami w oczach
- Cleo posłuchaj kocham ciebie i tylko ciebie, Sophie już mnie nie obchodzi - uśmiechną sie ale nie mogłam tego odwzajemnić
- spałeś z nią - spytałam wyłamując sobie palce
- pare razy ale tylko spałem nic więcej - odparł i spojrzał mi w oczy
- teraz ja, ile razy całowałaś sie z tym Filipem - wykrzywił się a ja się zaśmiałam
- troche tego było ale bez przesady - wyszczerzyłąm sie i nagle przeszła mi złość
- jesteś tylko mój - uśmiechnęłam się do niego
- to pytanie czy stwierdzenie - spytał uśmiechając sie do mnie i kładąc się na łóżku, wykorzytałam to i położyłam sie na nim
- tylko mój - pocałowałam chłopaka a on sie uśmiechną
- twój kochanie - zaśmiał się i mnie przytulił
- ciesze się że postanowiłam tu przyjechać - uśmiechnęłam się i bardziej się w niego wtuliłam
- słońce jedzcie z nami w trase- usłyszałam i się wyprostowałam
- co - spytałam zdziwiona
- jedzcie z nami w trase, nie zostawiaj mnie, bądź ciągle ze mną - odpowiedział a ja się na niego rzuciłam i zaczełam całować. Dzisiejszej nocy nigdy nie zapomne.
Hejj
tęskniłam za pisaniem więc macie rozdział, ciesze się że jesteście i mnie wspieracie ;)
Do nexta ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz