Przez całą noc nie spałam i walałam sie po całym łóżku, aż w końcu budzik zadzwonił i pokazał 5 rano.
Szybko wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, spakowałam się już wczoraj wiec jestem spokojna, za godzine mamy samolot i bedziemy leciały prawie 6 godzin do Portugalii, dokładniej do Lizbony.
Weszłam pod prysznic i odkręciłam jak najzimniejszą wodę, moje ciało przeszły dreszcze a ja chwile później wyszłam z pod prysznica. Ubrałam się i uczesałam
Wyszłam z pomieszczenia i zauważyłam ze nasze torby są już wyniesione a blondynka stoi oparta o drzwi.
- musimy już iść - powiedziała i sie do mnie uśmiechnęła.
Wsiadłyśmy do samochodu mamy leo, która obiecała że nas zawiezie na lotnisko.
- Cleo a nasi rodzice - spytała dziewczyna wsiadając do mercedesa kobiety
- spokojnie ja poinformuje waszych rodziców choć nie pochwalam tego co robicie- uśmiechnęła sie do nas i skupiła na drodze
- jak się pani czuje z tym że leo jest taki sławny - spytała blondynka a ja sie po cichu zaśmiałam, cała jess nie wysiedzi w milczeniu. Pamiętam że raz miała zostać na chwile sama przed kasą i z nudów zaczęła rozbawiać kasjera, ale był wtedy ubaw.
- wiesz co Jessica , w moim życiu wiele sie nie zmieniło ale ciesze się że robi to co kocha, no i że wspierają się z Charliem
- a przeszkadza pani to że tyle dziewczyn kocha leo - boziu czy jej sie kiedyś zamyka morda
- mi to nie powinno przeszkadzać a tobie Cleo - zaśmiała się kobieta i puściła do mnie oczko
- nie jesteśmy razem to jego życie i chyba to już nie moja sprawa- spuściłam głowe w dół a jess zaczęła mnie szturchać w bok.
-Gdyby tak było teraz nie siedziałabyś w moim samochodzie- zaśmiała sie kobieta a ja razem z nią
Reszte drogi spędziłam słuchając muzyki, ale i tak słyszałam nie które urywki rozmów jess i Victorii.
- Dojechaliśmy a wy za 10 minut macie odprawe - powiedziała kobieta, a my uśmiechnęłyśmy sie do niej i pobiegłyśmy w strone bramek.
- ile będziemy jeszcze lecieć - wyjęczała jess a ja sie zaśmiałam
- jeszcze nie wystartowałyśmy - zobaczyłam że ludzie, którzy siedzą obok nas też zaczęli sie śmiać
- o faktycznie - zachichotała blondynka a ja uderzyłam się otwartą ręką w czoło
- czemu ja sie z tobą zadaje - powiedziałam i teatralnie przewróciłam oczami
- ooo no jak to a z kogo byś miała ubaw - spojrzałam na wyszczerzoną blondynke i myślałam że spadne z tego fotela.
- Ej a wiesz ile bedziemy lecieć - spytał poważnie blondynka
- 5 godzin i 35 minut bez utrudnień -oznajmiłam a ona zrobiła wielkie oczy
- jakie komplikacje do cholery - pisnęła przerażona a ja się zaśmiałam
- spokojnie jak widzisz leciałam już przynajmniej 4 razy w swoim życiu samolotem i żyje - wyszczerzyłam się a ona założyła słuchawki i zamknęła oczy. Chwile później pojawił się komunikat o zapięciu pasów i wzbiliśmy sie w powietrze. Mój organizm domagał sie snu wiec kiedy tylko położyłam głowę na ramieniu jess usnęłam.
- hej przepraszam ze budze ale dolecieliśmy - usłyszałam kogoś głos, otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaka.
- dziękuje - uśmiechnęłam się i szturchnełam blondynke a chłopak sie zaśmiał
- jestem Tyler - zobaczyłam że chłopak sie szczerzy i wyciąga ręke w moja strone
- Cleo - uścisnełam jego dłoń i wymieniliśmy sie numerami telefonów a potem razem z przyjaciółką wysiadłyśmy w słonecznej Lizbonie.
- zanim pójdziemy na ich koncert zwiedzamy to miasto - zaśmiała sie blondynka
- nie ma mowy na ten koncert trzeba sie przygotować a jak dobrze pójdzie to pozwiedzamy we 4 - wyszczerzyłam sie i ruszyłam w strone hotelu
- kiedy doszłyśmy do hotelu była 12.12 zawsze śmiałam sie przy takich godzinach ale nie wiem czemu.
- dzień dobry my chciałyśmy pokój - powiedziała Jess a kobieta sie uśmiechneła i dała nam klucz.
Weszłyśmy do srodka a ja od razu rzuciłam sie na łóżko,
- nie wyspałaś się - spytałą blondynka i przyglądała mi sie badawczo
- nie spałam wogóle u ciebie a teraz te 6 godzin w samolocie - zaśmiałam się ale nawet nie podniosłam głowy.
- czyli co nie idziemy na koncert - nie musiałam otwierać oczu żeby wiedzieć że ona sie teraz wrednie uśmiecha.
- iziemy wredna małpo - krzyknełąm i rzuciłam w nią poduszką
- koncert jest o 14 - wyśpiewała a ja zerwałam sie na równe nogi
- za godzine M&G - krzyknęłam a ona sie zaśmiała
Szybko otworzyłam moją torbe i wygrzebałam z niej ciuchy ;
Zdążyłam sie ubrać i ogarnąć a blondynka dalej nie wyszła z łazienki
- jessica żyjesz - krzyknęłam i zapukałam do drzwi
- żyje zaraz wychodze - usłyszałam radosny głos przyjaciółki a potem drzwi sie otworzyły i stanełą w nich dziewczyna ubrana w :
- nigdzie z tobą nie ide, ubierz coś na siebie do cholery - krzyknęła jess a ja sie zaśmiałam
- ja jestem ubrana - zaśmiałam się i zilustrowałam dziewczyne wzrokiem a potem sie wyszczerzyłam
- ty sie nie szczerz bo ci zęby powybijam - usłyszałąm głos blondynki ale puściłam to mimo uszu za bardzo byłam szczęśliwa ze go zobacze.
LEO
Znow ta moc kiedy wchodze na scene i widze w tych ludziach tyle życia. Każda dzieewczyna krzyczy moje lub blondyna imie.
- yoo bars and melody - zacząłem i na sali zapanował jeden wielki pisk, uśmiechnąłem sie sam do siebie i zacząłem robić swoje,
- chce tym koncertem preprosić wszustkich których zraniłem - powiedział blondyn i sie do mnie uśmiechną
a potem zaśpiewał stay strong acapella
Będąc tu wiedziałem ze robie to co kocham i nie wymieniłbym sie za nic moim życiem.
Połowa koncertu była już za nami i już miałem zaśpiewać piosenke, którą napisałem dla Cleo, kiedy poczułem że ktoś sie do mnie przytula. W pierwszej chwili byłem sparaliżowany, bałem sie nawet złapać oddech ale spojrzałem na osobe i nie mogłem w to uwierzyć, wypuściłęm mikrofon z rąk co spowodowało krótki lecz przeraźliwie głośny pisk sprzętu ale miałem to w dupie. Mocniej przycisnałem dziewczyne do siebie i zacząłem płakać jej we włosy i całować w czoło. Spojrzałem na blondyna, który sie do kogoś uśmiechał ze łzami w oczach. Poniosłęm lekko podbródek Cleo i starłem jej łzy z policzków
- nie moge uwierzyć że tu jesteś, ze mną, dla mnie, bo to znaczy że nie chcesz zapomnieć - powiedziałem szczęśliwy a ona sie zaśmiała, tak bardzo mi jej brakowało, Wszystkie fanki zaczęły cicho nucić shining star a ja szybko podniosłem mikrofon i zaśpiewałem zmienioną wersje, tak żeby była tylko dla niej. Bambino mi pomagały w refrenie no bo zwrotek nie znały a charlie stał i płakał choć nie wiem czemu.
Oparłem swoje czoło o jej czoło i chwyciłem za jej ręke a potem przyłożyłem ją sobie do serca.
Przez tą cholerną rozłąkę uświadomiłem sobie jak bardzo ją kocham i mi na niej zależy.
Kiedy skończyłem ona się uśmiechnęła i chciała zejść ze sceny lecz jej na to nie pozwoliłem więc podeszła do krawędzi sceny i podała ręke jakiejś blondynce, która stanęła na scenie i momentalnie wtulił się w nią charlie a ja ze śmiechu zacząłem śpiewać on my mind, odesłaliśmy dziewczyny za kulisy a my skończyliśmy koncert z taką mocą że przedłużył sie chyba o gozine ale było warto. Pożegnałem sie szybko z fanami i jak poparzony zbiegłem ze sceny gdzie czekała na mnie Cleo. Wziąłem ją na ręce i okręciłem pare razy wokół włąsnej osi. Postawiłem na ziemie i schyliłem się a nasze usta złączyły się w czułym pocałunku.
- jess ja cie tak przepraszam - głos blondyna spowodował że oerwałem sie od dziewczyny ale mocno ją objąłem, jakbym sie bał że zaraz mi ucieknie :D
- charlie kocham cię poradzimy sobie ty sobie poradzisz - powiedziała chwyciła jego twarz w dłonie i pocałowała, zobaczyłem ze Cleo płacze ale też to że pierwszy raz po koncercie nie jestem zmęczony a był godzine dłużej niż przypuszczał ktokolwiek.
- witajcie na naszej trasie - zaśmiałem sie i przytuliliśmy sie we czwórkę. Teraz w końcu było dobrze.
Witajcie moi drodzy
Oddaje w wasze ręce rozdział i przepraszam z całego serca ze nie dodałam wczoraj ale miałam ciężki czas ostatnio a wczoraj to wogóle jakaś porażka :/
No nic mam nadzieje że sie wam spodoba ;*




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz