play lista

sobota, 10 grudnia 2016

Epilog

Od tamtych wydarzeń minęło dokładnie pół roku. 
Można było by rzec, że wszytsko wróciło do normy ale nie jest to prawda. 
Wysoki brunet po stracie ukochanej nie był w stanie się podnieść. Chodził na terapie i nie był sam wszyscy go wspierali jak tylko mogli ale on nie dopuszczał do siebie  tych ludzi. Przez jego stan psychiczny została zawieszona działalność chłopaków. To co dawało mu radość odeszło wraz ze śmiercią jego największej miłości. Przyjaciele go nie poznawali zmienił sie i to nie do poznania. Większosć dnia przesiadywał na cmentarzu wypłakując oczy a potem wracał do domu i zamykał sie w pokoju. To była jego rutyna. 
Było tak przez blisko 3 miesiące aż pewnegoo dnia nie wytrzymał. 
Tak jak codzień przywitał sie z mamą i siostrą po czym poszedł na cmentarz. Siedział tam chwile myśląc nad tym jak miłośc go zmieniła. 
- kochanie tak bardzo mi ciebie brakuje- szepnął pochylając sie nad nagrobkiem a po jego policzkach spłynęła łza, która lśniła w świetle słońca jak prawdziwy kryształ 
Wiatr zmierzwił włosy chłopaka, które i tak były w nieładzie 
- chce cię ujrzeć po raz ostatni, przytulic, pocałować, szepnąć że wszystko będzie dobrze ale wiem że to nie możliwe bo ty odeszłaś, niszcząc mój świat jak domek  kart
Osoby przechodzące przez cmentarz patrzyły na bruneta jak na wariata, siedzi przy grobie i gada do siebie. 
Nie zdawały sobie sprawy, że przez to gadanie do siebie chłopak jescze żyje. 
Po chwili zerwał sie na równe nogi i pobiegł do domu. 
Miał dosyć życia i chciał ja zobaczyć. W końcu sie na to zdecydował. 
Wysypał na swoją dłoń parenaście malutkich białych tabletek po czym popił je alkocholem. 
Po chwili upadł i zaczał płakać z bezilności a może z bólu ciężko stwierdzić. 
Nagle zobaczył strasznie jasne światło i zobaczył JĄ. Podbiegł do niej i przytulił z całych sił. 
Płakał ona również ale ich łzy rózniły sie od siebie on płakał bo w końcu był z nią a ona ponieważ wiedziała, że nie moze pozwolić mu tu zostać. 
- kochanie tyle czekałem aby znów cię ujrzeć- szepnął i ucałował jej nieskazitelnie biały policzek 
- skarbie kocham cie ale ty nie możesz tu zostać, ty musisz życ- powiedziała na co on aż zesztywniał. 
Nie rozumiał jej w końcu byli razem, nic już nie było by w stanie ich rozdzielić i on nie pozwoli, zeby to sie zmieniło. 
- ale skoro tu jestem widze cię, rozmawiam z tobą to znaczy, ze nie żyje umarłem- krzyknął i zamknął ja w swoim niedzwiedzim uścisku 
- musisz wybrać, możesz sie obudzić albo zostać ze mną 
- zostaje- krzyknął przerywając jej 
Młoda brunetka zamkneła oczy a po chwili usiadła pociągajac chłopaka za sobą 
- ty musisz wrócić twoje życie jest tam, Charls , Jess twoja przyszła żona z którą ułożysz sobie szczęśliwe życie Leo kocham cie ale nie moge być egoistką- szepnęła wtulając sie w niego 
- ale to jest moja decyzja zrozum, że ja nie bede szczęśliwy bez ciebie
- nie możesz im tego zrobić oni cie potrzebują bardziej niz ja niż My 
- ale ja ciebie potrzebuje bardziej niż ich-szepnąl - dlatego zostaje z tobą- powiedział i mocno ja pocałował 
Tak bardzo za nią teśknił, że nawet możliwosc powrotu na ziemie i zapewnianie go, że stworzy szczęśliwą rodzine nie były w stanie go przekonać do powrotu. 
Od tamtej pory już zawsze byli razem, nierozłączni, niezłomni, nieśmiertelni 



Jak już pisałam jest to koniec tego opowiadania bardzo chciałąbym was przeprosić, ze tak długo czekaliście ale nie byłam gotowa wstawiać tego epiloga 
Mam nadzieje że to opowiadanie choć troche poprawiało wam humoru 
Kocham was wszystkich i kazdego z osobna. Dziękuje że byliście ze mną w tej niesamowitej przygodzie 
Kocham i pozdrawiam 
Do zobaczenia !!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz